W czwartek, 24 września doszło do ataku nożownika w opactwie w Jarosławiu. Jego ofiarą padło trzech księży i dwie osoby świeckie. Policja poinformowała, że jeden z duchownych nie przeżył. Pozostali ranni zostali przewiezieni do szpitala. Z najnowszych informacji wynika, że ich stan jest stabilny, a życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Sprawcą morderstwa okazał się 31-letni obywatel Ukrainy, którego ujęto przed kościołem. Ze względu na stan zdrowia jest hospitalizowany. Nie postawiono mu dotychczas zarzutów, jednak już je sformułowano. Rzeczniczka prokuratury okręgowej w Przemyślu przekazała w piątek, że mężczyźnie zarzuca się spowodowanie zbrodni zabójstwa oraz jego usiłowanie, a także spowodowanie ciężkich obrażeń ciała. Grozi mu za to kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Czytaj więcej
Jesteśmy na granicy nastrojów linczowych. Obawiam się, że czyn pojedynczej osoby odbije się echem na milionach Ukraińców. Planujemy marsz milczenia...
Szyderstwa, groźby i wyzwiska. Wzrasta agresja wobec duchownych
„Rzeczpospolita” poprosiła Komendę Główną Policji o dane dotyczące liczby napaści na osoby duchowne. W nadesłanej do nas odpowiedzi czytamy, że „Polska Policja nie prowadzi odrębnych statystyk przestępstw ze względu na wykonywany przez poszkodowanego zawód czy funkcję duchowną”.
Sięgamy więc do badania przeprowadzonego na przełomie 2024 i 2025 r. przez Konferencję Episkopatu Polski (KEP). Z raportu Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego pt. „Niebezpieczna misja? Agresja wobec osób duchownych, miejsc i obiektów kultu w Polsce" wynika, że „wzrasta agresja wobec osób duchownych, miejsc i obiektów kultu w Polsce”. Połowa ankietowanych księży zadeklarowała, że doświadczyła agresji w badanym okresie 12 miesięcy. Z omówienia raportu na stronie internetowej KEP dowiadujemy się, że „najczęściej były to szyderstwa, groźby i wyzwiska (41,6 proc.), a znaczna część duchownych (33,6 proc.) deklarowała, że doświadczyła agresji w Internecie”.
„Według uczestników badania, głównymi przyczynami agresji są: negatywny wizerunek duchowieństwa w mediach (96,4 proc.) oraz rosnące napięcia polityczne i społeczne (91,1 proc.). Aż 85,9 proc. respondentów uważa, że poziom agresji wobec duchownych w Polsce wzrósł w ostatnich 10 latach” – pisze KEP.
Duchowni mogą być chronieni jak funkcjonariusze publiczni? Opinie prawników
W przeszłości prawicowe środowiska i związani z nimi politycy domagali się włączenia duchownych do katalogu funkcjonariuszy publicznych (patrz ramka). Przepisy prawa karnego w szczególny sposób chronią te osoby przed znieważeniem, napaścią albo naruszeniem ich nietykalności cielesnej. Zaś zamordowanie funkcjonariusza publicznego, popełnione w związku z pełnionymi przez niego obowiązkami, stanowi kwalifikowaną postać zbrodni zabójstwa. I jest zagrożone wyższym wymiarem kary.
Kodeks karny
Co mówi przepis
Zgodnie z art. 115 § 13 kodeksu karnego funkcjonariuszami publicznymi są m.in.:
prezydent, poseł, senator, radny, europoseł, sędzia, ławnik, prokurator, notariusz, komornik, kurator sądowy, syndyk, nadzorca sądowy i zarządca, funkcjonariusz Służby Więziennej; inspektor Inspekcji Wodnej, a także inni pracownicy organów państwa.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami księża nie są funkcjonariuszami publicznymi. Adrianna Betlińska, adwokat z kancelarii Dubois i Wspólnicy podkreśla, że duchowni nie wykonują też w żaden sposób zadań z zakresu władzy publicznej, przez co nie mogą być kwalifikowani jako osoby pełniące funkcję publiczną.
– Jeśli w przyszłości ustawodawca zdecydowałby się na włączenie duchownych do katalogu funkcjonariuszy publicznych, to oczywiście nowelizacja nie znajdzie zastosowania z mocą wsteczną do sprawcy zabójstwa w klasztorze. Wątpię też, by jej przyszłe oddziaływanie było szczególnie korzystne dla księży. Można przecież wyobrazić sobie, że objęcie duchownego „szczególną” ochroną wywołałoby swego rodzaju niechęć u niektórych ludzi i reakcję odwrotną od zamierzonej – mówi mec. Betlińska.
Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na to, że już dziś obserwuje wiele spraw, w których przedmiotem ataku, np. wyzwisk jest funkcjonariusz publiczny wykonujący czynności, najczęściej policjant.
– Dzieje się tak nie dlatego, że sprawca nie wiedział z kim ma do czynienia, bo policjant był niedostatecznie oznaczony. Zakładam, że sprawcy mają też świadomość, że za taki atak przewidziana jest surowsza kara niż za zaatakowanie „zwykłego” obywatela niebędącego funkcjonariuszem publicznym. Nie odstrasza ich to jednak, a w niektórych przypadkach być może prowokuje i intensyfikuje atak na funkcjonariusza – diagnozuje Adrianna Betlińska.
Czytaj więcej
Cztery osoby zaatakowane przez nożownika na terenie sióstr benedyktynek w Jarosławiu są w stanie stabilnym i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństw...
Podobnie uważa dr Piotr Kładoczny, wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFPC). Według niego pomysł rozszerzenia katalogu funkcjonariuszy publicznych nie jest trafny.
– Jedynym tego skutkiem może być wyższy wymiar kary. Jednak podniesiona sankcja w żaden sposób nie wpływa na zamiar napadnięcia na innego człowieka. Sprawcy tego rodzaju przestępstw nie kalkulują, a ryzyko wyższej kary ich nie zniechęca. Jestem przeciwny rozszerzaniu katalogu kategorii zawodowych, korzystających z „ochrony” jak funkcjonariusze publiczni, o nowe grupy. Grup zawodowych, które z różnych powodów mogłyby „wymagać” tego typu iluzorycznej ochrony jest bardzo dużo – komentuje dr Kładoczny.
– Statystyki nie potwierdzają tego, że osoby szczególnie chronione rzadziej padają ofiarą przestępstw. Zresztą samo potoczne stwierdzenie „szczególna ochrona” jest błędne. To przed niczym nikogo nie chroni. To raczej wyraz szczególnego oburzenia społeczeństwa związanego z krzywdą przedstawicieli określonych grup zawodowych. Wyższe kary nie chronią przed prawdopodobieństwem ataku – dodaje wiceprezes HFPC.
Inne spojrzenie na tę sprawę proponuje Bartosz Lewandowski, adwokat, partner kancelarii Khanzadyan Lewandowski i Partnerzy, związany z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
– Dane gromadzone przez rozmaite instytucje, np. Instytut Ordo Iuris pokazują, że od 2020 r. poziom agresji wobec duchownych znacząco wzrósł. Ataków jest coraz więcej, przybierają one różne formy – od wyzwisk po fizyczną napaść. Z mojej praktyki wynika, że wielu księży nie wnioskuje o ściganie tego typu przestępstw, tylko przyjmuje je w milczeniu. Wydaje się, że problemem nie są same przepisy, ale raczej ich egzekucja, czyli bierność państwa. Nie wiem, czy należałoby dopisywać księży do katalogu funkcjonariuszy publicznych. Może lepiej byłoby wprowadzić odrębną definicję dla osób, które nie pełnią funkcji władzy publicznej, ale z pewnością należałaby się im jakaś zwiększona ochrona – mówi mec. Lewandowski.
Atak nożownika w opactwie w Jarosławiu. „Nie można mówić o obrazie uczuć religijnych”
Prawników zapytaliśmy również o to, czy miejsce popełnienia zbrodni może mieć wpływ na wymiar zasądzonej kary. Bez wątpienia bowiem śmierć osoby duchownej brutalnie zaatakowanej na terenie przeznaczonym do kultu religijnego wywołała szczególnie szerokie poruszenie w opinii publicznej.
– Zabójstwo, napaść albo pobicie na terenie miejsca kultu religijnego nie jest traktowane inaczej tylko z tego powodu, że zdarzyło się w takim właśnie miejscu. Podobnie jak np. kradzież. Nie znajduje wówczas zastosowania przepis o obrazie uczuć religijnych. Miejsce popełnienia przestępstwa nie ma wpływu na wymiar kary – mówi dr Kładoczny.
Podobnie uważa Adrianna Betlińska. Nasza rozmówczyni wskazuje, że zgodnie z doktryną i orzecznictwem nieodzowną przesłanką zastosowania art. 196 k.k., który dotyczy obrazy uczuć religijnych i zniszczenia miejsca kultu, jest zamiar zbeszczeszczania, znieważenia, ośmieszenia albo poniżenia religii, sakramentów albo miejsca kultu.
Czytaj więcej
Sąd wyznaczył posiedzenie w sprawie aresztu bardzo szybko, po czym stwierdził, że sprawa jest na tyle skomplikowana, że potrzebuje dodatkowego tygo...
– Jeśli więc celem ataku było zabójstwo człowieka, a nie wygłoszenie antyreligijnego manifestu, to wówczas nie można mówić o zastosowaniu art. 196 k.k. W tym wypadku, dla wymierzenia surowej kary nie jest konieczne kwalifikowanie czynu sprawcy także jako przestępstwa obrazy uczuć religijnych – stwierdza mec. Betlińska.
– Surowy wymiar kary nie powinien być motywowany religijnie, choć oczywiście w zależności od ustaleń co do motywacji sprawcy można wyobrazić sobie zakwalifikowanie jego czynu jako zabójstwa w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, co w istocie wpływa na wymiar kary. Sednem tego typu spraw jest jednak zabójstwo człowieka, bez znaczenia, jaką funkcję pełnił. Warto zaznaczyć, że ksiądz nie jest też obiektem kultu, nie znajdują wobec niego zastosowania regulacje o niszczeniu przedmiotu religijnego – dodaje Adrianna Betlińska.