Więzienie to nie eksperyment - są to słowa, które powtarza pani w ostatnim czasie w mediach społecznościowych wielokrotnie. To zapewne nawiązanie do telewizyjnego show, w którym influencerzy wcielają się w rolę więźniów w pozorowanym zakładzie karnym. Nie spodobał się pani ten program?

Nie spodobał mi się, bo z odbywania kary pozbawienia wolności nie należy żartować. Zwłaszcza jeżeli ktoś nie wie, jak jest w więzieniu. W ten sposób ośmiesza się instytucję i lekceważy sam fakt odbywania kary za przestępstwo. Do nagrania i umieszczenia w mediach społecznościowych pierwszych krótkich filmów rzeczywiście zainspirował mnie ten program, szybko jednak uznaliśmy, że warto kontynuować tę serię, by pokazać rzeczywistość więzienną taką, jaką ona jest i to, z czym wiąże się odbywanie kary.

Jaka zatem jest rzeczywistość więzienna „w realu” i z czym się wiąże?

Przede wszystkim w więzieniu człowiek odbywa karę. Więzienie jest miejscem trudnym, ale toczy się tam prawdziwe życie, a więźniowie zmagają się ze swoimi problemami, zazwyczaj całkiem innymi niż te pokazywane w programie. Natomiast istotą kary pozbawienia wolności jest zmiana postaw człowieka, czyli resocjalizacja, a zgodnie z prawem musi się ona odbywać w izolacji od społeczeństwa. Jako społeczeństwo nie znaleźliśmy dotychczas skuteczniejszego sposobu karania. Dlatego też karą izolacji objęte są bardzo różne osoby, które popełniły bardzo różne czyny.

Musimy pamiętać, że zdecydowana większość przebywających obecnie w więzieniach, kiedyś z nich wyjdzie. W naszym wspólnym interesie jest to, żeby wyszli oni z nich przystosowani do uczciwego życia w społeczeństwie. Robienie sobie z tego żartów uważam za całkowicie niewłaściwe.

Pani poprzednik Michał Woś z PiS zwykł mawiać, że więzienie to nie jest sanatorium. Krytykowała pani takie podejście do więziennictwa i po dojściu do władzy obecnej koalicji zapowiedzieliście gruntowne zmiany. Co zmieniło się zatem w zakładach karnych przez te dwa i pół roku?

Więzienia się zmieniły, bo przede wszystkim zmieniła się filozofia więziennictwa. Inaczej szkolimy funkcjonariuszy, stawiając na ochronę dynamiczną, na poprawę bezpieczeństwa i humanitarne, a nie represyjne, podejście do więźnia. Poprawiają się warunki, w których przebywają więźniowie. Około 14 proc. z nich przebywa już na czterech metrach kwadratowych, co jest wymagane przez standardy europejskie. Wszystkie nowe jednostki, a także te remontowane, są zasiedlane w tym standardzie. Wdrażamy program słuchawka do celi, dzięki któremu skazani mają możliwość rozmawiania przez telefon także w celi, a nie tylko na korytarzach, jak miało to miejsce w przeszłości. Coraz częściej odstępujemy też od stosowania środka przymusu w postaci zakładania kajdanek przy każdym wyjściu z celi. Kajdanki są zakładane tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Zasadą stało się też stosowanie systemu półotwartego, a w systemie zamkniętym skazany jest umieszczany dopiero wtedy, kiedy jest to konieczne. W rezultacie 52 proc. więźniów przebywa w systemie półotwartym i otwartym, a 48 proc. w zamkniętym. Kiedy obejmowałam funkcję wiceministry sprawiedliwości odpowiedzialnej za więziennictwo, w systemie zamkniętym karę odbywało 65 proc. skazanych.

Czytaj więcej

Mniej osób za kratami niż za PiS, ale znów przybywa więźniów

Zapowiadała pani zmniejszenie liczby osadzonych w Polsce o 20 tys. Więźniów w celach jest rzeczywiście o kilka tysięcy mniej niż za waszych poprzedników. Jednak w ostatnim czasie liczba osób przebywających za kratami zaczęła znowu rosnąć. Jest ich o blisko 1,5 tys. więcej niż na koniec 2024 r. Dlaczego więźniów znowu przybywa?

Więźniów jest zdecydowanie mniej niż za kadencji ministra Zbigniewa Ziobry. Po zmianie władzy w 2023 r. ministerstwo sprawiedliwości znacząco zmieniło politykę, której efektem jest właśnie, między innymi, zmniejszenie liczby osadzonych. Ministerstwo nie jest już jednak w stanie bardziej wpłynąć na liczbę osób przebywających w więzieniach. Uczynić to mogą natomiast sądy penitencjarne, jeśli będą uwzględniały większą liczbę wniosków składanych przez dyrektorów jednostek o warunkowe przedterminowe zwolnienie czy zastosowanie dozoru elektronicznego.

Sądy penitencjarne uwzględniają coraz więcej wniosków o przedterminowe warunkowe zwolnienie i więcej osadzonych wychodzi na wolność przed zakończeniem odbywania kary. A i tak liczba więźniów rośnie. Jak to wytłumaczyć?

Ten niewielki wzrost skazanych w więzieniach w ostatnim czasie to swoiste odbicie, które musiało nastąpić po wspomnianej zmianie polityki penitencjarnej i znacznym obniżeniu populacji więziennej. To, że więcej skazanych trafia za kraty, jest przede wszystkim wynikiem skutecznego działania policji.

Polska nadal jest w czołówce krajów UE, w których za kratami przebywa najwięcej ludzi. Rząd chce poszerzyć stosowanie systemu dozoru elektronicznego na kolejną grupę skazanych. Czy to rozwiąże problem wysokiej prizonizacji w Polsce?

Jest to element, który wpłynie na obniżenie tego wskaźnika, ale nie rozwiąże całkowicie problemu. Aby w więzieniach było mniej skazanych należy uzdrowić system kompleksowo, a to wymaga zarówno czasu, jak i współdziałania wielu instytucji na różnych szczeblach. Mam na myśli m.in. szersze stosowanie przez sądy kar nieizolacyjnych, a także przygotowanie skazanych na odbywanie kar niekoniecznie za kratami. Poza tym system trzeba przygotować na nadchodzące zmiany społeczne. Widzimy je już w europejskich zakładach karnych, które przepełniają się przede wszystkim przez napływ do nich cudzoziemców. U nas, póki co, tego problemu jeszcze nie ma, ale populacja naszych więzień też się zmienia – mamy coraz więcej recydywistów, a to niesie za sobą nowe, konkretne wyzwania.

System dozoru elektronicznego w naszym kraju może objąć 10 tys. osób, ale wykorzystywany jest tylko w 63 proc. Ilu skazanych może wyjść za kraty i otrzymać elektroniczną bransoletę w wyniku waszej reformy?

Szacujemy, że może to być ok. 1,5 tys. osób.

Niewiele. Słyszę opinie, że planowane zmiany w SDE są zbyt zachowawcze. Czy nie lepiej w pełni wykorzystywać potencjał dozoru elektronicznego i jeszcze go zwiększać?

System ewoluuje i będzie się rozwijał. Po wprowadzeniu procedowanej właśnie zmiany będziemy przygotowywać kolejne, dzięki którym liczba osób w SDE będzie konsekwentnie rosła. Nadal są jednak sądy, które z nadmierną ostrożnością stosują ten system. Kluczowe jest zatem to, aby doszło do zmiany podejścia sądów do tego rozwiązania. SDE warto byłoby też objąć skazanych na kary wyższe niż trzy lata więzienia. Można byłoby stosować wówczas dozór elektroniczny na końcowym etapie kary. Byłaby to alternatywa dla warunkowego zwolnienia. Warto też podkreślić, że odbywanie kary w tym systemie jest znacząco mniej kosztowne dla budżetu państwa niż odbywanie kary w izolacji. Koszt jednego dozorowanego w SDE wynosi 1511 zł, w izolacji – 6900 zł.

Czytaj więcej

Zamiast więzienia dozór elektroniczny. Rząd chce częściej stosować e-bransolety

Za kratami przebywają także aresztowani. Ba, warunki w aresztach są nieraz cięższe niż w więzieniach. Wytykane Polsce nadużywanie tymczasowego aresztowania mogłoby zniknąć, ale prezydent zawetował dużą reformę k.p.k. i ze zmian nici. Czy nie czas na punktową nowelizację cywilizującą wyłącznie stosowanie tymczasowego aresztowania, którą mógłby podpisać prezydent?

Myślę, że zmiana przepisów dotyczących tymczasowego aresztowania w punktowej nowelizacji jest warta rozważenia. Obecnie pracujemy nad wprowadzaniem aresztu elektronicznego. Razem z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Karnego rozważamy dwie koncepcje tego rozwiązania. Zastanawiamy się, na jakim etapie postępowania powinien być stosowany ten środek: w postępowaniu przygotowawczym czy sądowym. Pojawia się też pytanie, czy areszt elektroniczny można byłoby stosować jako pierwszy środek zapobiegawczy, czy dopiero wtórnie po zastosowaniu tymczasowego aresztowania w izolacji. Pracujemy intensywnie nad tymi przepisami. Projekt będzie gotowy do końca roku.

Środowisko prawnicze, eksperci, zgodnie twierdzą, że tymczasowe aresztowanie stanowi patologię w polskim wymiarze sprawiedliwości i trzeba to jak najszybciej zmienić. Pani też mówi, że warto ten problem punktowo rozwiązać. A jednak Waldemar Żurek mówi, że albo prezydent podpisze wielką reformę prawa procesowego albo nie będzie żadnych zmian, nawet doraźnych w tak pilnych obszarach jak tymczasowe aresztowanie. Czy potrafi to pani wytłumaczyć?

Minister Żurek przede wszystkim nie zgadza się, aby rząd działał pod dyktando prezydenta. Kompleksowa reforma prawa karnego jest niezbędna, co od lat powtarzają eksperci i praktycy. Ale prezydent się na to nie zgadza. Czy to oznacza, że rząd powinien przygotowywać tylko takie projekty ustaw, które podobają się prezydentowi? Nie mogę zgodzić się z takim poglądem, bo zgodnie z konstytucją w Polsce rządzi rząd, a nie prezydent. Natomiast za każdym razem, gdy podejmujemy decyzję o punktowych lub kompleksowych zmianach, zarówno ja, jak i minister Żurek, czy cały rząd, kierujemy się dobrem obywatela. Bo to właśnie o ochronę interesu i praw obywateli w tym wszystkim chodzi.

Czytaj więcej

Czas skończyć z plagą tymczasowych aresztowań. Biznes składa projekt do rządu