Jak informuje wydany dziś komunikat prokuratury w tej sprawie, śledztwo umorzono 25 czerwca”. 

Wygaszenie mandatów Wąsika i Kamińskiego: Marszałek Sejmu nie miał prawa oceniać wyroku sądu

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej podaje, że umorzony został czyn związany z wygaszeniem mandatów posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz niedopuszczenia ich do prac Sejmu między 29 grudnia 2023 r. a 8 czerwca 2024 r., w tym 7 lutego 2024 r., kiedy usiłowali przy pomocy innych posłów wejść do budynków sejmowych. Powód to brak znamion przestępstwa.

Czytaj więcej

Hołownia mówi o zamachu stanu. Prezydent Duda zarządził spotkanie z marszałkiem

Prokurator prowadząca  śledztwo wskazała, że nie leżało w kompetencjach Marszałka Sejmu ocenianie, czy Sąd Okręgowy w Warszawie miał prawo wydać 20 grudnia 2023 r. wyrok skazujący tych dwóch posłów, pomimo zastosowania wobec nich w 2015 r. – jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania karnego – prawa łaski przez Prezydenta. Marszałek Sejmu jako organ władzy wykonawczej nie posiada żadnych uprawnień do kontroli ani weryfikowania wyroków sądowych. Miał więc obowiązek zastosować się do treści tego wyroku i mając na uwadze jego przymiot prawomocności – wydać zgodnie z Kodeksem wyborczym postanowienie o wygaśnięciu ich mandatów poselskich.

Tak samo Marszałek Sejmu nie miał uprawnienia, by oceniać orzeczenie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN z 10 stycznia 2024 r., którym oddalono odwołanie od jego postanowienia o wygaśnięciu mandatu posła Mariusza Kamińskiego. W orzeczeniu tym SN wprost wskazał, że orzeczenie w tym przedmiocie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 5 stycznia 2024 r. – którym uchylono zaskarżone postanowienie Marszałka Sejmu – nie jest orzeczeniem SN i nie wywołuje skutków prawnych. W świetle takiego brzmienia orzeczenia z 10 stycznia 2024 r. Marszałek Sejmu był zobowiązany do ogłoszenia w Monitorze Polskim swojego postanowienia o wygaśnięciu mandatu Mariusza Kamińskiego i rozpoczęciu procedury objęcia tego mandatu przez kolejną osobę, co uczynił.

Prokurator uznał również, że Marszałek Sejmu składając odwołania posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, co prawda działał sprzecznie z literalnym brzmieniem przepisów o właściwości poszczególnych Izb SN, jednak czynił to w interesie publicznym – celem zapewnienia posłom prawa do sądu w ujęciu TSUE i ETPCz. Prokurator podkreśliła, że nie jest jej rolą oceniać, czy Marszałek Sejmu postąpił słusznie, istotne jest, że nie kierował się złą wolą naruszenia prawa, a wręcz przeciwnie – w sytuacji totalnego kryzysu w wymiarze sprawiedliwości dążył do tego, by wyrok był wydany zgodnie ze standardami konstytucyjnymi i międzynarodowymi. Samo naruszenie normy nie stanowi jeszcze przestępstwa przekroczenia uprawnień przez urzędnika. Nie ma przestępstwa, jeśli podjęte zachowanie miało na celu ochronę interesu publicznego, a tak było w uznaniu prokuratora w tym przypadku.

Czytaj więcej

Awantura przed Sejmem. Szymon Hołownia zabrał głos

Odnosząc się do wydarzeń z 7 lutego 2026 r. prokurator podkreślił, że Marszałek Sejmu jest obowiązany do zapewnienia porządku na terenie sejmowym. Na ten dzień Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie posiadali aktywnych legitymacji uprawniających do wejścia do Sejmu. Nie wyrazili zgody na wyrobienie przepustek jednorazowych, tylko próbowali sforsować bramki z tłumem innych posłów. W tej sytuacji Marszałek Sejmu był uprawniony do wydania polecenia Straży Marszałkowskiej, by ich do Sejmu w tym trybie nie wpuściła. Straż Marszałkowska biernie blokowała wejście do Sejmu. W toku postępowania nie ustalono, by naruszono nietykalność cielesną Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika albo jakiegokolwiek innego posła. Z powyższych powodów prokurator uznał, że działanie Marszałka Sejmu było legalne.

To była jedyna próba między 29 grudnia 2023 r. a 8 czerwca 2024 r., kiedy Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik usiłowali dostać się do budynku Sejmu. Nie można więc mówić, że posłowie ci nie zostali w całym tym okresie dopuszczeni do prac Sejmu. Prokurator uznał, że w sposób oczywisty nie doszło tu do popełnienia żadnego zachowania przestępnego. Dla oceny karnej nie ma przy tym znaczenia, czy Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik byli czy nie były wtedy posłami. Dla oceny karnej nie mają też znaczenia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał szereg ustaw procedowanych w tym okresie za  niezgodne z Konstytucją właśnie z powodu braku podczas procesu legislacyjnego Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Niewchodząc w dyskusję o mocy wiążącej tych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego albo o jej braku, co – jak podkreślił prokurator – wykracza poza jego kompetencje procesowe, w umorzeniu wskazano jednoznacznie, że dla bytu przestępstwa niezbędne jest, by doszło do jednoznacznego zachowania sprawcy. Uznanie, że Marszałek Sejmu nie wpuściłby do Sejmu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika w innych datach, gdyby podjęli oni próbę wykonywania mandatów posłów, stanowi wyłącznie hipotezę, która sama w sobie nie może być podstawą odpowiedzialności karnej.

Czytaj więcej

Donald Tusk o słowach Szymona Hołowni o zamachu stanu: temat uważam za zamknięty

Nie doszło do podżegania  Szymona Hołowni

Drugim umorzonym w przedmiotowym postanowieniu wątkiem było podżeganie Marszałka Sejmu Szymona Hołowni do niezwoływania Zgromadzenia Narodowego i niezaprzysiężenia Karola Nawrockiego na Prezydenta oraz do objęcia przez Marszałka Sejmu Szymona Hołownię czasowo funkcji głowy państwa celem przyjęcia "pakietu ustaw", co sam Szymon Hołownia w wypowiedziach medialnych nazwał "podżeganiem go do zamachu stanu".

Czytaj więcej

Hołownia tłumaczy, co miał na myśli mówiąc o „zamachu stanu”. „Nie ma spisku”

W toku licznych czynności, w tym przesłuchania Szymona Hołowni, prokurator ustalił, że nikt mu wprost takich propozycji, sugestii, a tym bardziej nacisków nie składał. Jego słowa, które padły w wywiadzie telewizyjnym, odnosiły się wyłącznie do medialnych wypowiedzi innych osób, sugerujących różne scenariusze polityczne. W szczególności Szymon Hołownia podkreślił w swoich zeznaniach, że takie sugestie nie były zgłaszane przez polityków koalicji "15 października". Wręcz przeciwnie, zeznał, że wszyscy, łącznie z Premierem, byli przeciwni zastosowaniu propozycji, które funkcjonowały w mediach, uznając je za niekonstytucyjne.

Prokurator przeanalizował różne wypowiedzi medialne, które sugerowały, by Szymon Hołownia doprowadził do tego, by po końcu kadencji Prezydenta Andrzeja Dudy nastał okres, w którym jeszcze nie zostanie jeszcze zaprzysiężony na Prezydenta Karol Nawrocki, i by wtedy sam sprawował funkcję głowy państwa. W uznaniu prokuratora wypowiedzi te nie mogą być traktowane jako podżeganie czy nawoływanie do jakiegokolwiek przestępstwa, ani jako przygotowanie do usunięcia przemocą organu konstytucyjnego w osobie Prezydenta, jak podawali liczni zawiadamiający. Były to wypowiedzi prezentujące pewne poglądy, roztaczające pewne interpretacje przepisów – w oczach ich autorów legalne, które według osób je głoszący miały wyprowadzić Polskę z kryzysu konstytucyjnego. Prokurator nie oceniał poprawności tych wypowiedzi i interpretacji przepisów, uznał jednak, że mieściły się one w granicach konstytucyjnej wolności słowa obowiązującej w ramach publicznej debaty politycznej.

Także w tym przypadku wątek śledztwa został umorzony z powodu braku znamion czynu zabronionego.