Sprawę opisuje na YouTube dziennikarz Mariusz Zielke. Z jego słów wynika, że latem 2025 roku do bydgoskiego adwokata Janusza Mazura miał zgłosić się mężczyzna w sprawie uchylenia tymczasowego aresztowania swojego koledze. Zielke prezentuje nagranie  z rzekomej rozmowy między nimi. Słychać na nim, jak męski głos deklaruje komuś, że jest w stanie pomóc w obronie oraz załatwić w prokuraturze uchylenie tymczasowego aresztowania, lecz oczekuje za to pieniędzy, w sumie 100 tys. zł.

„Wstępnie, na samym wstępie, tutaj ta usługa – obrona, zlecenie obrony, będzie, jako wstęp... pięć dych musi pan przywieźć (…) Musi pan również zrozumieć, że ja nie mogę panu wystawić takiej faktury i proszę też zrozumieć, że w większości tych środków ja nie zobaczę” - mówi na nagraniu męski głos.

W materiale pada nazwisko adwokata, pojawia się także jego wizerunek. 

Czytaj więcej

Znany adwokat usłyszał zarzuty w aferze RARS. Jest obrońcą trzech podejrzanych

Prokuratura bada sprawy bydgoskiego adwokata

Nagranie miało trafić najpierw do CBA,  sprawą zajęła się też Prokuratura Rejonowa w Elblągu. Potem zostało przejęte przez Prokuraturę Krajową, co potwierdził jej rzecznik prokurator Przemysław Nowak. Jak przekazał, śledztwo toczy się „w sprawie powoływania się na wpływy w prokuraturze w Bydgoszczy i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu sprawy polegającej na uchyleniu tymczasowego aresztowania zastosowanego wobec nieustalonego mężczyzny przez Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, w zamian za korzyść majątkową w kwocie nie niższej niż 50 tysięcy złotych, tj. o czyn z art. 230 § 1 pkt 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.”.

Prokurator Nowak zaznaczył, że śledztwo znajduje się na początkowym etapie, nikomu nie przedstawiono dotychczas zarzutów. „Aktualnie, z uwagi na dobro postępowania, nie mogą zostać udzielone szczegółowe informacje co do przeprowadzonych, aktualnie wykonywanych, jak i planowanych czynności procesowych. Mając na uwadze obecny etap postępowania, aktualnie nie jest również możliwe określenie przewidywanego terminu zakończenia postępowania” - poinformował rzecznik PK.

Zielke twierdzi, że prokuratura traktuje śledztwo bardzo poważnie, gdyż nie było to pierwsze zawiadomienie dotyczące mec. Janusza Mazura. Zdaniem dziennikarza sprawa może być „ogromnym wstrząsem dla całego wymiaru sprawiedliwości w apelacji gdańskiej, a może nawet całym kraju”, gdyż adwokat Janusz Mazur był uczestnikiem wielu dużych śledztw i procesów, które teraz mają zostać przeanalizowane przez śledczych.

Adwokat Janusz Mazur:  Może to być próba zastraszenia mnie 

Do sprawy odniósł się też sam mec. Janusz Mazur. Jak informuje „Gazeta Pomorska”, uważa ją za nonsens, a nagranie ocenił jako nieprawdziwe. 

 - Nie pozwolę, by ktoś opluwał mnie i oczerniał. Taka sytuacja, jaka jest opisywana, w mojej kancelarii i w mojej pracy nigdy nie miała miejsca i mieć nie będzie. Nagranie jest nieprawdziwe i posługiwanie się nim godzi nie tylko w moje dobre imię, ale i w wymiar sprawiedliwości. Nie pozostaję też bierny, jeśli chodzi o obronę moich dóbr osobistych – mówi mecenas Janusz Mazur. Nie zdradza jednak, o jakie kroki prawne konkretnie chodzi.

Dodaje, że ma pewne podejrzenia, co źródła sprawy.  - Może to być próba zastraszenia mnie w kilku sprawach, w których reprezentuję istotne interesy majątkowe mich klientów – twierdzi.

„Gazeta Pomorska” ustaliła, że do Okręgowej Rady Adwokackiej w Bydgoszczy wpłynęło wiele sygnałów od prawników, którzy   obejrzeli materiał na YouTube. ORA wstrzymuje się jednak z wyrażeniem stanowiska w tej sprawie. - Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji o trwającym postępowaniu, tak że trudno mi odnosić się do opisywanego materiału – wyjaśnia mec. Michał Bukowiński, dziekan ORA w Bydgoszczy. Jak samorząd zostałby  oficjalnie poinformowany o śledztwie, gdyby został postawiony zarzut, "szczególnie popełnienia czynu związanego z wykonywanym zawodem". Wówczas wobec prawnika wszczęte zostałoby postępowanie dyscyplinarne.

Natomiast bydgoscy prawnicy poddają w wątpliwość prawdziwość nagrania. Zwracają uwagę, że głos na na nagraniu w ogóle nie przypomina głosu mec. Mazura. Trudno im uwierzyć, że "adwokat z dużym dorobkiem, cieszący się renomą", zdecydowałby się na podobny czyn. - Brzmi to jak prowokacja. W naszym zawodzie łatwo sobie zrobić wrogów – powiedział „Gazecie Pomorskiej” jeden z adwokatów.