26-letnia Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r. Po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Prokuratura uważa, że winnym jej śmierci jest jej znajomy, Adam Z., który miał zepchnąć Ewę ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucić do wody. Adam Z. został oskarżony o zabójstwo z zamiarem ewentualnym (sprawca przewiduje, że jego zachowanie może skutkować śmiercią człowieka i na taki skutek się godzi), groziło mu nawet dożywocie. W styczniu 2017 r. rozpoczął się jego proces przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Ani w czasie pierwszego, ani drugiego procesu Adam Z. nie przyznał się do zarzucanego czynu.
Sąd o śmierci Ewy Tylman: Wpadła do wody. Adam Z. widząc to, odwrócił się i uciekł jak tchórz
Pierwszy wyrok uniewinniający zapadł w kwietniu 2019 r. Sąd wskazał, że „materiał dowodowy zgromadzony w sprawie nie pozwolił na przyjęcie, by oskarżony Adam Z. dopuścił się popełnienia zbrodni zabójstwa Ewy Tylman w sposób opisany w akcie oskarżenia, ani w jakikolwiek inny sposób przyczynił się do jej śmierci”. Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.
„Z pierwszych wyjaśnień Adama Z. wynika wprost, że Ewa przed nim uciekała, potknęła się i wpadła do wody. Adam Z. widząc to, odwrócił się i uciekł jak tchórz. Brak jest podstaw do stwierdzenia, że Adam Z. dopuścił się zabójstwa. Jednak co najmniej powinien odpowiadać za nieudzielenie Ewie Tylman pomocy. Jak odchodził od rzeki, Ewa Tylman żyła, płynęła i on o tym wiedział” – tak uzasadniał sąd wyrok uchylający.
W maju 2022 r. Adam Z. znów został uniewinniony, gdyż według sądu materiał dowodowy nie pozwalał na przypisanie mu winy także w zakresie nieudzielenia pomocy.
W grudniu 2023 roku na wniosek prokuratury i oskarżyciela posiłkowego Sąd Apelacyjny w Poznaniu po raz drugi uchylił wyrok uniewinniający i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.
Czytaj więcej
Sąd Apelacyjny w Poznaniu znów uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.
Prokurator w czasie trzeciego procesu o Adamie Z.: Stał i patrzył, jak Ewa Tylman odpływa z nurtem rzeki
Trzeci już proces w tej sprawie właśnie dobiega końca. We wtorek strony wygłosiły mowy końcowe. Jak relacjonują media, prokurator Magdalena Jarecka szczegółowo przypomniała cały materiał dowodowy zebrany w sprawie i ustalony przez śledczych przebieg zdarzeń z tragicznej nocy. - Ewa Tylman potknęła się i wpadła do wody. Adam Z. stał w odległości 2-3 metrów od tego miejsca. W żaden sposób nie próbował jej pomóc. Nie podał ręki, nie wzywał pomocy. Miał telefon, ale nie zadzwonił na policję czy straż pożarną. Stał i patrzył, jak Ewa odpływa z nurtem rzeki. Po chwili się oddalił, a w zasadzie uciekł - opisała.
Prokuratura w mowie końcowej wniosła o zmianę kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego oskarżonemu - na art. 162 par. 1 kk, czyli nieudzielnie pomocy – i uznanie Adama Z. winnym tego przestępstwa oraz wymierzenie mu kary trzech lat pozbawienia wolności.
Obrońca oskarżonego adwokat Ireneusz Adamczak stwierdził natomiast, że poznańska prokuratura poniosła w tej sprawie „druzgocącą klęskę”. Przypomniał, że Adam Z. był już dwukrotnie uniewinniany przez sąd okręgowy od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym, bo – jak wskazał – prokuratura „od początku miała wątpliwości i nie miała 100-procentowej pewności ani żadnych dowodów". Dodał, że śledczy dysponowali w tej sprawie tylko poszlakami.
Sąd poinformował, że ze względu m.in. na zawiłość sprawy, wyrok zostanie ogłoszony w piątek, 15 listopada.