Andrei G. i Alex T. stanęli w piątek przed Sądem Okręgowym w Krakowie, ale proces w ich sprawie się nie rozpoczął. W tym zakresie sędzia Ewa Karp-Sieklucka przychyliła się bowiem do wniosku obrońcy pierwszego z oskarżonych. Mec. Dariusz Tokarczyk podnosił, że zapoznanie się z treścią tak obszernego aktu oskarżenia (w tej sprawie liczy on ponad 630 stron) - w ustawowym siedmiodniowym terminie, liczonym od momentu doręczenia go oskarżonemu do czasu rozpoczęcia rozprawy – jest prawie niemożliwe. Jego zdaniem, jeśli proces rozpocząłby się z zaplanowanym terminie, godziłoby to w prawo jego klienta do obrony. Podobnego zdania była obrończyni drugiego mężczyzny, mec. Junna Romaniuk.