Oskarżony podczas wizyty głowy państwa w Łowiczu w 2020 roku miał transparent z cytatem z Lecha Wałęsy „Mamy durnia za prezydenta". Po kilkunastu minutach został zatrzymany przez policję. A później oskarżony o znieważenie głowy państwa i postawiony przed sądem.
Jak informuje portal Onet.pl, w piątek Sąd Apelacyjny w Łodzi, po blisko trzech latach sądowej batalii, uniewinnił mężczyznę od postawionego przez prokuraturę zarzutu.
- W I instancji łódzki Sąd Okręgowy uniewinnił mojego klienta, jednak ten wyrok - po odwołaniu prokuratury - uchylił łódzki Sąd Apelacyjny - mówi Onetowi mec. Bartosz Tiutiunik, obrońca uniewinnionego.
Czytaj więcej
Sąd Okręgowy w Łodzi nie wymierzył kary mieszkańcowi Łowicza, oskarżonemu o znieważenie prezydenta RP Andrzeja Dudy podczas wiecu. Sprawa została w...
- Rozpoznając sprawę po raz drugi Sąd Okręgowy warunkowo umorzył postępowanie, uznając jednak tym samym winę mojego klienta. Od tego wyroku wnieśliśmy apelację, której efektem jest dzisiejsze rozstrzygnięcie sądu. Oczywiście, prokuratura może wnieść kasację od tego wyroku do Sądu Najwyższego. Nie zmienia to jednak faktu, że wyrok jest ważny - podkreśla adwokat.
Prawnik powiedział portalowi, że uniewinniając oskarżonego sąd dokonał wykładni przepisów, odnosząc się do zasad wypracowanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. W tym do funkcjonującej od lat zasady tzw. grubszej skóry polityków. To oznacza, że osoby, które decydują się pełnić określone funkcje i urzędy lub kandydować na takowe, muszą zaakceptować to, że granice dopuszczalnej krytyki w stosunku do nich będą szersze, niż w stosunku do innych osób.
Czytaj więcej
Jakub Żulczyk nie popełnił przestępstwa nazywając prezydenta Andrzeja Dudę "debilem". Tak w piątek orzekł warszawski Sąd Apelacyjny.