Swoją decyzję sąd uzasadnił słowami - Zadaniem sądu jest zadbać, by taka sytuacja się więcej nie wydarzyła. W związku z tym, wyrok jest najsurowszym jaki mógł zapaść, bo nie widzimy możliwości resocjalizacji. Andrzej K. zabił syna strzałem w tył głowy, przez co Piotr K. nawet nie wiedział, że strzelił do niego jego własny ojciec. 

Sędzia skomentował również postawę skazanego, który nie wykazywał skruchy w czasie postępowania oraz wygłaszania wyroku pozbawienia wolności: "Pan życie traktuje jak teatr, w którym jest pan głównym aktorem. Ale uważa pan także, że ma prawo do pisania scenariusza, wymierzania sprawiedliwości na własną rękę. Pana rzekome samobójstwo wydaje się aktem zwrócenia na siebie uwagi. Uważamy, że tak naprawdę nie wyraził pan żadnej skruchy".

Czytaj więcej

Zapadł wyrok ws. brutalnego zabójstwa sprzed 22 lat

Do zbrodni doszło 11 stycznia 2021 roku - Andrzej K. w godzinach porannych wszedł do hurtowni, którą uprzednio prowadził z synem, a następnie na oczach klientów zabił syna strzałem w tył głowy. Sprawca podciął sobie żyły przed przybyciem funckjonariuszy policji, miał im powiedzieć, że martwi się o swój księgozbiór. 

Skazany przyznał się do winy i wskazał, że  zaplanował zabójstwo, przygotowywał się do niego (kupił narzędzie zbrodni). Do czynu posunął się ze względu na rozliczenie na prowadzone wcześniej wspólne przedsiębiorstwo. W ocenie skazanego pieniądze te były niewystarczające i zaczął grozić synowi śmiercią. Andrzej K. miał tłumaczyć się tym, że "słyszał w głowie myśli, które mu to podpowiadały". 

Sąd orzekł także kary finansowe, które mają stanowić rekompensaty dla syna oraz żony zmarłego.