Rz: Od poniedziałku zaczynają obowiązywać surowe kary za stalking. Czy kilka obraźliwych esemesów, e-maili wystarczy, żeby policja zajęła się dręczycielem?
Mariusz Sokołowski
: Nie da się określić liczbowo, że np. pięć esemesów to stalking, a cztery jeszcze nie. Wszystko zależy od ich treści. Proszę pamiętać, że zachowanie prześladowcy nie zawsze musi oznaczać stalking. Czasem wystarczy jeden e-mail, w którym pojawi się groźba, i wówczas jego autor może odpowiadać za przestępstwo groźby karalnej, a nie stalkingu.
A zachowanie ofiary, jej odczucia będą się liczyć?
Oczywiście, że tak. Bardzo ważne jest ustalenie, czy ofiara miała wpływ na prześladowanie, np. czy sama najpierw podjęła kontakt, a potem chciała go zerwać, z czym nie chce się pogodzić druga strona. Równie ważne będzie poczucie zagrożenia u ofiary, jej obawy.
Co robić, kiedy dostaniemy kilka niechcianych e-maili, telefonów czy esemesów?
Najważniejsze, żeby ich nie kasować. Na dalszym etapie z pewnością przyda się ich wydruk, bo będą to dowody w sprawie.
Gdzie z takim wydrukiem należy się zgłosić?
Tam, gdzie obywatelowi jest najwygodniej. Albo na komisariat czy do prokuratury w miejscu zamieszkania lub w pobliżu pracy. Nie trzeba też od razu przynosić wydruków. Wystarczy złożyć zawiadomienie.
Wystarczy zgłosić nękanie i policja zajmie się sprawą?
Wszczęte zostanie postępowanie. W jego trakcie musimy zweryfikować to, co usłyszymy od ofiary. Liczymy się z tym, że mogą się pojawić fałszywe oskarżenia. Nowe przepisy jednak ułatwią nam pracę, bo pozwolą zwrócić się do operatora czy administratora systemu o namierzenie prześladowcy.