W pomyśle GDDKiA ma chodzić o ujednolicenie sieci dróg szybkiego ruchu. W rozmowie z RMF FM, rzecznik prasowy GDDKiA Szymon Piechowiak, wyjaśnia, że nie ma wielkich różnic w parametrach technicznych między autostradą a ekspresówką: to kwestia szerokości pasa awaryjnego, liczby tzw. MOP-ów i węzłów.

Rzecznik GDDKiA zaznacza, że tylko w Polsce mamy zarówno drogi szybkiego ruchu, jak i autostrady. - Patrzymy na kraje ościenne. Nigdzie nie występuje takie rozróżnienie dróg szybkiego ruchu. Tylko u nas. To jest zaszłość historyczna - dodaje.

Czytaj więcej

Szykuje się rewolucja na drogach. Ma być mniej znaków ograniczenia prędkości

Pytany o występujące rozbieżności w dopuszczalnych prędkościach na autostradach i ekspresówkach odpowiada: "Nie definiujemy, czy równalibyśmy do niższego czy wyższego pułapu: 120 czy 140 km/h. Może trzeba spotkać się w środku i wprowadzić ograniczenie do 130 km/h. Może będzie dyskusja, że 150 km/h".

GDDKiA nie przesądza, czy to autostrady będą "zdegradowane do dróg ekspresowych" czy odwrotnie - wszystkie ekspresówki staną się autostradami.

- Łatwiej byłoby przerobić autostrady na ekspresówki, bo jest ich mniej niż dróg ekspresowych, To oznacza mniej tablic i mniej zmian. Z drugiej strony oznakowanie autostradowe jest bardziej tożsame z tym w Europie - mówi RMF FM Szymon Piechowiak.