3 kwietnia 2020 r. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny wymierzył obywatelowi 5 tys. zł kary pieniężnej za niezastosowanie się do obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie z zagranicy.

Według sanepidu polegało to na tym, że „wpuścił do mieszkania, w którym wraz z rodziną obywał kwarantannę swojego ojca, który wnosząc zakupy, wszedł do domu i zostawił zakupy, a następnie nadal będąc w domu złożył wnukowi życzenia z okazji urodzin i pocałował go".

Zdaniem sanepidu, pozwalając ojcu na wejście do mieszkania przez otwarte drzwi obywatel naruszył podstawową zasadę kwarantanny, jaką jest odosobnienie od wszelkich osób trzecich. Stworzył bowiem ryzyko dalszej transmisji koronawirusa poza miejsce kwarantanny (tego samego dnia żona obywatela została bowiem pozytywnie zdiagnozowana pod kątem koronawirusa).

Czytaj także:

Mandat za brak maseczki musi mieć podstawę

Mężczyzna odwołał się do Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Wskazał, że to ojciec wszedł do jego mieszkania oraz że nie doszło do bezpośredniego z nim kontaktu. Odwołanie oddalono.

Decyzję sanepidu o nałożeniu kary do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich. Chce, by sąd stwierdził jej nieważność.

Zdaniem RPO, obowiązek poddania się kwarantannie w związku z przekroczeniem granicy  ustanowiono z przekroczeniem upoważnienia ustawowego, a zatem z naruszeniem art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ogłaszając stan zagrożenia epidemicznego - w drodze rozporządzenia wydanego na podstawie art. 46 ust. 2 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - minister zdrowia nie był bowiem uprawniony do wprowadzenia obowiązku poddania się kwarantannie.

- Skoro obowiązek odbycia kwarantanny po przekroczeniu granicy jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która do niego się nie zastosowała, nie powinna być karana administracyjną sankcją pieniężną. Przesądza to, że decyzja o ukaraniu obywatela została wydana bez podstawy prawnej - podkreśla Rzecznik.