Już za trzy lata polskie szkoły średnie mogą być dostępne tylko dla dzieci z zamożnych rodzin – ostrzegają eksperci Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Jakości w Nauczaniu Języków Obcych. Od 2018 r. wyniki testu z języka obcego na egzaminie gimnazjalnym będą brane pod uwagę podczas rekrutacji do szkół średnich.
Wyniki testów gimnazjalnych różnią się od osiąganych w innych przedmiotach. Z egzaminami z języka polskiego, przyrody, historii – a nawet uważanej za trudną matematyki gimnazjaliści radzą sobie znacznie lepiej.
– Problem w dużej mierze wynika z liczby uczniów na zajęciach językowych. Klasy liczące do 23 dzieci nie są dzielone na grupy. To uniemożliwia efektywne nauczanie – zauważył Jacek Członkowski, prezes PASE, na piątkowej konferencji towarzyszącej Europejskiemu Kongresowi Języków Obcych.
Analizując wyniki egzaminu gimnazjalnego, zwrócił uwagę na jeszcze jedną prawidłowość: przy bardzo słabym wyniku większości uczniów odsetek zdających testy z języków obcych ponadprzeciętnie jest wyższy niż z innych przedmiotów. Według niego to uczniowie, którzy dodatkowo uczą się języków obcych w szkołach językowych lub na korepetycjach.
Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych przez TNS Polska na zlecenie PASE. 77 proc. dzieci uczy się języka obcego tylko i wyłącznie w szkole lub w przedszkolu. Pozostałe 23 proc. dodatkowo na korepetycjach lub w szkołach językowych. Za te dodatkowe zajęcia 70 proc. rodziców płaci do 100 zł miesięcznie, a 28 proc. pomiędzy 100 a 300 zł miesięcznie.
Dlatego PASE postuluje zmiany w prawie oświatowym. Klasy powinny być dzielone na grupy ze względu na stopień znajomości języka obcego. W grupach powinno być też mniej uczniów. Dzieci powinny mieć co najmniej cztery lekcje w tygodniu.
- Teraz umiejętność porozumiewania się w języku obcym jest sprawdzana dopiero na maturze. Dlatego w szkole dzieci głównie rozwiązują testy, a nie mówią – zauważył Członkowski. I dodał, że język jest umiejętnością, a nie wiedzą. Tradycyjne metody nauki się tu nie sprawdzają.