Korzystna dla uczelni interpretacja o kształceniu praktycznym porządkuje bałagan spowodowany nowelizacją, ale nie znajduje bezpośredniego pokrycia w ustawie – alarmują eksperci.
Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami prawa o szkolnictwie wyższym wydziały, które nie mają prawa do nadawania stopnia doktora habilitowanego, muszą przejść na praktyczny profil kształcenia. Aby ponownie nauczać w profilu ogólnoakademickim, muszą spełnić określone warunki, m.in. uzyskać pozytywną ocenę Polskiej Komisji Akredytacyjnej w zakresie prowadzonych studiów o profilu praktycznym.
W praktyce oznacza to kilka lat czekania na powrót do modelu ogólnoakademickiego. Żeby uzyskać ocenę PKA dotyczącą kształcenia praktycznego, trzeba wypuścić przynajmniej jeden rocznik absolwentów wykształconych w ten sposób.
Zmiana spowodowała duże zamieszanie wśród szkół wyższych. Rektorzy zapytali ministerstwo: czy pomimo posiadania pozytywnej oceny kształcenia o profilu ogólnoakademickim podstawowa jednostka organizacyjna uczelni musi zmienić profil na praktyczny, aby po uzyskaniu pozytywnej oceny móc wrócić do kształcenia o profilu ogólnoakademickim?
Ministerstwo w niewiążącej interpretacji podało jako warunek dalszego kształcenia ogólnoakademickiego uzyskanie pozytywnej oceny PKA, ale bez wyszczególnienia, że chodzi tu o profil praktyczny, tak jak jest to w ustawie. Jeżeli zatem uczelnia otrzyma pozytywną ocenę PKA w zakresie kształcenia ogólnoakademickiego, to nie będzie musiała przechodzić na nauczanie praktyczne.
– Rozwiązanie samo w sobie jest bardzo dobre, ale interpretacja wykracza poza ustawę. A ministerstwo nie może zastępować legislatora – mówi Adam Szot, specjalista w zakresie prawa szkolnictwa wyższego.
Kłopot jednak w tym, że interpretacja resortu jest niewiążąca i nie wiadomo, jakie byłyby skutki zastosowania się do niej przez szkoły wyższe, np. gdyby sprawa trafiła przed sąd. Jak wskazuje prof. Marek Rocki z Polskiej Komisji Akredytacyjnej, interpretacja nie powinna spowodować kłopotów. A sądy zasadniczo orzekają według bardziej korzystnej wykładni.
Nowy sposób „tworzenia" prawa ministerialnymi interpretacjami może się spodobać części uczelni. – Jeśli interpretacja rzeczywiście odbiega od ustawy, to dobrze by było, żeby do upływu okresów przejściowych w ślad za nią poszła nowelizacja, która dopasuje ustawę do ministerialnej wykładni – mówi prawnik Marcin Chałupka.