Angielski stał się w ostatnich latach światowym językiem biznesu. Nic więc dziwnego, że dla wielu pracodawców jego znajomość jest jednym z obowiązkowych wymagań wobec kandydatów. Według danych czołowego portalu rekrutacyjnego Pracuj.pl w ponad 45 proc. ofert zatrudnienia wymagany jest angielski.
Jego znajomości oczekują dziś nie tylko korporacje, dla których jest on często językiem komunikacji wewnętrznej (nawet w firmach pochodzących z Niemiec czy Szwajcarii jak Grupa Metro czy Nestle), ale również polskie spółki. Bo te coraz częściej stawiają już na zagraniczną ekspansję.
Lingwista poszukiwany
– Coraz więcej pracodawców wymaga od kandydatów znajomości przynajmniej jednego języka obcego. Liczba ofert zawierających taką informację wzrosła w 2013 r. prawie o jedną piątą w porównaniu z 2012 r. – podkreśla Elżbieta Flasińska z Grupy Pracuj, właściciela Pracuj.pl.
Według danych portalu, na drugim miejscu wśród poszukiwanych języków znalazł się niemiecki, wymieniany w 9 proc. ofert, a na trzecim francuski. Pozostałe języki są poszukiwane rzadziej, choć to właśnie ich znajomość (pod warunkiem że jest biegła) może zapewnić start w karierze w sektorze nowoczesnych usług biznesowych. Bardzo cenionymi kandydatami są tam absolwenci filologii niderlandzkiej , węgierskiej i fińskiej, którym do niedawna trudno znaleźć pracę.
Jak wynika z danych ABSL, organizacji zrzeszającej największych inwestorów tego sektora, w tym roku polskie centra usług dla biznesu zatrudnią kilkuset lingwistów.
– Kompetencje językowe pracowników to jeden z najważniejszych aspektów działalności naszego centrum. Także dzięki nim do Polski trafiają zaawansowane operacje z Austrii, Czech, Rosji, Włoch, krajów Beneluksu czy Republiki Południowej Afryki i Ameryki Łacińskiej – podkreśla Maciej Wituszyński, menedżer ds. rekrutacji z Shell Business Services Centre (SBSC) w Krakowie.
Praca w 18 językach
Tylko w ubiegłym roku SBSC zatrudniło kilkuset pracowników ze znajomością angielskiego, niemieckiego, węgierskiego, rosyjskiego i holenderskiego.
Dziś w krakowskim centrum Shella prawie dwa tysiące specjalistów obsługuje klientów w 18 językach, a firma rekrutuje kolejnych pracowników – głównie osoby ze znajomością niemieckiego lub holenderskiego. Nie wspominając o angielskim.
– Płynny język angielski staje się podstawowym wymogiem, zwłaszcza w firmach o globalnym zasięgu, gdzie na co dzień współpracuje się z osobami z innych krajów. W naszej firmie 100 proc. pracowników posługuje się językiem angielskim na poziomie co najmniej komunikatywnym – twierdzi Anna Kosińska, menedżer ds. marketingu w centrum usług IT, Luxoft Poland.
Potwierdzają to rekruterzy. – W międzynarodowych centrach usług w Polsce angielski jest zwykle językiem wewnętrznej komunikacji, drugi język zaś jest potrzebny w kontaktach z klientami – wyjaśnia Tomasz Szreder, starszy analityk w firmie rekrutacyjnej Hays Poland. Jak dodaje, dobra znajomość francuskiego, niemieckiego czy włoskiego może zwiększyć wynagrodzenie o 15–20 proc. Niekiedy jednak wiąże się z dodatkowymi wymaganiami – gdy np. centrum BPO szuka kandydata władającego kanadyjskim francuskim.
Premia za fiński
Jeszcze więcej, bo o 50–100 proc. mogą podwyższyć zarobki mało popularne w Polsce języki skandynawskie czy niderlandzki. – To języki, którymi Polacy rzadko się interesują w ramach hobby, więc kandydaci biegle znający fiński albo norweski są na wagę złota – ocenia Tomasz Szreder.
Większym problemem jest znalezieniem kandydatów, którzy nie tylko dobrze znają obce języki, ale mają też doświadczenie w finansach, księgowości albo w IT. Tutaj firmy często sięgają po cudzoziemców, choć w ostatnich latach wytworzyła się już w Polsce grupa specjalistów z kilkuletnią praktyką w BPO.
Przydatny certyfikat
Jak jednak twierdzą przedstawiciele sektora, nadal brakuje wielojęzycznych kandydatów. Pracodawcy zachęcają więc do studiów lingwistycznych na dobrych uczelniach. Najlepiej na kierunkach łączących kształcenie językowe z wiedzą biznesową (jak lingwistyka dla biznesu na Uniwersytecie Łódzkim). – Cenimy też kandydatów, którzy już w trakcie studiów zdobywali międzynarodowe doświadczenia zawodowe – zaznacza Joanna Pawlicka z Nordea Operations Centre.
Rekruterzy zwykle sprawdzają deklarowaną przez kandydatów znajomość języków, choć doceniają potwierdzające ją certyfikaty. – Certyfikat gwarantuje jakiś poziom, podczas gdy wpisana w CV dobra znajomość angielskiego niekiedy sprowadza się do umiejętności przedstawienia się – twierdzi Tomasz Szreder.
Dodaje, że to właśnie z najbardziej popularnym angielskim najczęściej zdarzają się problemy. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć kandydatów biegle władających tym językiem.