Sprawa dotyczyła Ukrainki, która wraz z kilkuletnim synem przyjechała do Polski w styczniu 2023 r. Po przyjeździe oboje otrzymali numer PESEL ze statusem UKR, a dziecko rozpoczęło edukację w polskim przedszkolu, a następnie szkole podstawowej. Kobiecie przyznano świadczenie wychowawcze na okres od czerwca 2023 r. do maja 2024 r. Po pewnym czasie ZUS wszczął jednak postępowanie i uznał, że wypłacone świadczenie 800 plus było nienależne.

Czytaj więcej

Jetson Orin odkryty w rosyjskiej rakiecie. Amerykańska NVIDIA odpiera zarzuty

ZUS zażądał zwrotu 7,5 tys. zł z 800 plus

Organ powołał się na informacje z rejestru prowadzonego przez komendanta głównego Straży Granicznej, z których wynikało, że kobieta była zarejestrowana w systemie zabezpieczenia społecznego innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. W ocenie ZUS oznaczało to utratę prawa do statusu UKR w Polsce, a w konsekwencji także do pobierania świadczenia wychowawczego. Nakazano więc zwrot 7,5 tys. zł wraz z odsetkami. Obywatelka Ukrainy od początku kwestionowała tę decyzję. Wyjaśniała, że po wybuchu wojny krótko przebywała we Włoszech, gdzie uzyskała ochronę czasową. Nie zamierzała jednak tam pozostać.

Czytaj więcej

Postawiła dom z nawozu, błota i kilku pali. Bez prądu i wody mieszka w nim od 27 lat

WSA uchylił decyzję ZUS. Sam wpis w rejestrze nie przesądza o utracie prawa do 800 plus

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Gorzowie Wielkopolskim uwzględnił skargę kobiety. W ocenie sądu błędnie uznał, że kobieta utraciła prawo do pobierania 800 plus, opierając się niemal wyłącznie na wpisach w rejestrze Straży Granicznej i pomijając inne dowody potwierdzające legalny pobyt rodziny w Polsce. Sąd zauważył, że organ utożsamił sam fakt zarejestrowania w zagranicznym systemie z rzeczywistym korzystaniem z ochrony czasowej. Tymczasem przepisy mówią o korzystaniu z ochrony, a nie jedynie o figurowaniu w rejestrze. Są to pojęcia, których nie można traktować jako tożsamych.

Skarżąca szczegółowo opisała stan faktyczny jej przypadku i co najmniej uprawdopodobniła to, że dla rozstrzygnięcia sprawy konieczne jest zweryfikowanie tak jej twierdzeń, jak i stanu rejestrowego. Dane zawarte w rejestrze komendanta głównego Straży Granicznej mają status dokumentu urzędowego, a organ związany jest dokumentem urzędowym co do faktów. Nie oznacza to, że nie ma on obowiązku, w razie wątpliwości co do zgodności z prawdą, przeprowadzenia przeciwdowodu. Sąd przypomniał również, że zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego organ ma obowiązek wszechstronnie zebrać i ocenić materiał dowodowy, a nie ograniczać się wyłącznie do jednego źródła informacji. W sytuacji rozbieżności trzeba je wyjaśnić, zamiast automatycznie przerzucać konsekwencje ewentualnych błędów systemowych na obywatela.

Sygnatura akt: II SA/Go 619/25

Czytaj więcej:

Raport orzeczniczy lipiec 2026