Jeśli kogoś dziwi oburzenie, że Donald Tusk wysyła do Trybunału Konstytucyjnego Macieja Berka, którego sam nazywa swoją prawą ręką, to kluczowy argument znajdzie w tej wypowiedzi Tuska. Szef rządu nawet nie próbuje udawać, że wysyła Berka do TK w innym celu, niż żeby ten go „odciotuleńkowił” i w jego imieniu „oddał” drugiej stronie. Ma więc Berek być zbrojnym ramieniem Tuska w Trybunale Konstytucyjnym, oddelegowanym tam z misją odbicia go dla obecnej władzy. Politycy Koalicji Obywatelskiej i niektórzy prorządowi dziennikarze rozmarzyli się tak bardzo, że już snują wizje wyprowadzanego w kajdankach Bogdana Święczkowskiego, a potem – kto wie – może nawet usunięcia z urzędu samego prezydenta.