Sasin, gość wczorajszej "Kropki nad i" wyjaśniał, że wysokie nagrody, jakie była premier Beata szydło przyznała swoim ministrom i sobie samej, przyznane zostały ze względu na "bardzo dobrą pracę" gabinetu.

Sasin przypomniał, że prezes Prawa i Sprawiedliwości jest "szczególnie wyczulony" na punkcie skromności władzy i zgodnie z tymi poglądami "władza PiS przede wszystkim myśli o obywatelach".

Władza ma być skromna i w ostatniej kolejności powinna myśleć o sobie - mówił Sasin, tłumacząc jednocześnie, że ministrowie i premier Szydło, którzy otrzymali za rok 2017 nagrody w wysokości od 36 900 do 82 000 zł, to "nie jest to jakaś grupa kolesiów, która sobie wypłacała nagrody".

- To jest polski rząd, który pochodzi z demokratycznych wyborów. Ten rząd pracuje i robi bardzo wiele dla Polaków - podkreślił Jacek Sasin.

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów skomentował również ustawę degradacyjną, którą wczoraj przyjął Sejm. Ustawa umożliwia m.in. odbieranie stopni wojskowych żołnierzom służącym w służbach bezpieczeństwa PRL.

Według Sasina jest to akt "symbolicznej dziejowej sprawiedliwości", która już dawno powinna zatriumfować.

Mówiąc o opublikowanej wczoraj przez Onet informacji o zwieszeniu stosunków Polska-USA na najwyższym szczeblu, którą dementowała rzeczniczka Departamentu Stanu, Sasin stwierdził, że w tak ważnych sprawach jak relacje ze Stanami Zjednoczonymi nie należy się opierać na niesprawdzonych informacjach.