Zdaniem europosłanki działania rządu Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do popsucia stosunków Polski z Unią Europejską, a skutkiem tego są cięcia, które dotknęły nie tylko Polskę.
- Komisja Europejska nigdy nie obcina pieniędzy tylko jednemu krajowi, a przez zachowanie Polski i Węgier cierpi cały nasz region - mówiła Thun.
Róża Thun podkreślała, że propozycje budżetowe Komisji Europejskiej są winą obecnego rządu w Polsce, oraz że to nie cięcia budżetowe są okrutne, ale łamanie przez PiS standardów europejskich.
- Rząd rozwala niezawisłość sądownictwa, chce się zabrać za SN i obywatele pozostałych krajów Unii sceptycznie patrzą na to, by ich podatki płynęły do kraju, który niszczy europejskie prawo - mówiła europosłanka.
Thun przekonywała, że jedynymi posłami, którzy angażowali się w starania o to, by wynik budżetowych ustaleń nie był jeszcze gorszy, byli europosłowie PO Lewandowski i Olbrycht. Z kolei na zarzut, że polska komisarz Elżbieta Bieńkowska nie protestowała przeciwko cięciom dla Polski, Róża Thun odpowiedziała, iż Bieńkowska "zmiękcza" propozycje KE, a prócz tego "nie ma po co robić więcej awantur, niż już jest wokół Polski".
Decyzję KE o cięciach Róża Thun rozumie. - Nie twierdzę, że KE zrobiła dobrze, ale chyba to rozumiem - mówiła, dodając, że ona sama nieustannie lobbuje za jak najlepszym budżetem dla Polski.