- Przeniesienie śledztwa w sprawie nadużycia uprawnień przez przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego z Warszawy do katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej ma  zablokować przecieki do rządu. - Sprawa ma ogromny potencjał polityczny. I Ziobro i Morawiecki o tym wiedzą doskonale - mówi nam osoba znająca kulisy tej decyzji. Śledczy dostały sygnał od ministra Ziobry że sprawa ma być sprawdzona "do spodu". - Nie będzie taryfy ulgowej - mówi nam informator ze służb.

Warszawska delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego, która działa na polecenie szefa śląskiego wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji wczoraj zabezpieczała nagrania i materiały nie tylko w siedzibie KNF, ale także - w tym samym czasie - w domu Marka Chrzanowskiego w Warszawie. Zabrano wiele materiałów mogących stanowić „materiał dowodowy”. Były to dokumenty, urządzenia elektroniczne. CBA analizuje je. 

 

Do pierwszej w nocy trwały czynności CBA w siedzibie KNF. Funkcjonariusze skopiowali protokoły i nagrania posiedzeń KNF dotyczące m.in. postępowania naprawczego Getin Banku i video-nagrań z  posiedzeń KNF dotyczących sytuacji w Idea Bank SA, a w szczególności nabycia udziałów w GetBack SA oraz sprzedaży obligacji GetBack SA.

 

Jutro w siedzibie prokuratury w Katowicach ma stawić się w charakterze świadka Leszek Czarnecki. Prokuratura czeka na oryginał nagranej rozmowy z Chrzanowskim wraz z urządzeniem nagrywającym. Już dziś służby przyznają, że sprawa ma znacznie szerszy kontekst niż jeszcze w poniedziałek się wydawało. 

 

Z pozornie jednostkowej sprawy dotyczącej banków Leszka Czarneckiego i próby „ratowania” ich według pomysłu szefa KNF Marka Chrzanowskiego (a więc poprzez zatrudnienie znajomego mu prawnika z Częstochowy) wyłania się bowiem potężna afera dotykająca ludzi z najwyższych kręgów władzy. - Nikt nie wierzy w zapewnienie Czarneckiego że wyłączył dyktafon idąc do szefa NBP. Wśród elity stolicy mówi się, że nagrań jest więcej i Chrzanowskiego nagrywali inni bankierzy z kłopotami - mówi nam osoba znająca kulisy.

 

Znamienne jest to, że Czarnecki złożył zawiadomienie do prokuratury dopiero 7 listopada, choć nagranie ma datę 28 marca tego roku. Jak ustaliła „Rzeczpospolita” kontrola KNF w bankach Czarneckiego (głównie Idea Bank) zakończyła się w końcu października (30 października był gotowy obszerny protokół z kontroli). Strona ma siedem dni na ustosunkowanie się do zarzutów. Czy Czarnecki wiedział już, że jego banki mogą mieć kłopoty i dlatego „odpalił” nagrania? Co znajduje się w rekomendacjach KNF i czy nie jest to sprzedaż banku innemu podmiotowi a więc to co znalazło się w projekcie ustawy procedowanej przez Sejm dotyczącej nadzoru nad rynkiem finansowym wprowadzonym poprawką posłów PiS? To również będzie ustalać prokuratura i CBA. 

 

KNF odmówił nam odpowiedzi. „Informacje nt. działań podejmowanych przez KNF/UKNF wobec konkretnych podmiotów nadzorowanych objęte są tajemnicą zawodową wynikającą z ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym” - odpisał nam Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.