Protestujący blokowali w różnych punktach ruch na autostradach przez wiele godzin, zanim oddziały policyjne oddziały prewencyjne rozproszyły manifestacje - poinformowało publiczne radio BNR.

Demonstracje miały miejsce  dzień po podobnych protestach w całej Francji.

Szczególne napięcie towarzyszyło protestowi na autostradzie Maritsa, prowadzącej do przejść granicznych z Turcją. Protestującym udało się tam złamać kordon policji.

W niedzielę protestowano w dziesiątkach miast. Jeszcze większe manifestacje zaplanowano na poniedziałek.

W stolicy Sofii kilkudziesięciu demonstrantów maszerowało wzdłuż głównych bulwarów, z okrzykami "Mafia!" i "Rezygnujcie!", wstrzymując ruch. Weekendowe demonstracje rozpoczęły się trzy tygodnie temu, w związku z podwyżką cen paliw i planowanym wzrostem podatków od starszych pojazdów.

Szybko jednak tematem protestów stały się nie tylko samochody, ale też niskie płace i emerytury oraz obniżający się standard życia w najbiedniejszym kraju Unii Europejskiej. Siła nabywcza w tym kraju stanowi zaledwie połowę średniej w UE.

Niektórzy protestujący wzywali do dymisji rządu koalicyjnego, kierowanego przez konserwatywnego premiera Bojko Borysowa. Nacjonalistyczni sojusznicy premiera potwierdzili jednak w weekend swoje poparcie dla rządu, mimo piątkowej rezygnacji jednego z ich wicepremierów.