Nominacja Adama Andruszkiewicza i objęcie przez niego stanowiska wiceministra cyfryzacji stały się jednym z ważniejszych politycznych tematów na starcie nowego roku. Opozycja zgodnie krytykuje nominację, która zaskoczyła także wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Dowiedz się więcej: 

Adam Andruszkiewicz dzieli

Blaski i cienie nominacji Andruszkiewicza

1

Tyszka: Andruszkiewicz to Misiewicz Morawieckiego

- Przede wszystkim, posiadam wykształcenie wyższe, to ważna kompetencja. Poza tym, czy ministrowie cyfryzacji rządu PO, Michał Boni oraz Rafał Trzaskowski, byli informatykami? Nie byli. Nie trzeba być informatykiem ani programistą, aby pełnić funkcję, którą miałem zaszczyt objąć. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że stanowiska w różnych resortach mogą obejmować jedynie osoby, która mają wykształcenie kierunkowe - komentował Andruszkiewicz.

Decyzję rządu skomentował również prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. "Nie jestem pewien, co jest bardziej żenujące: fakt powołania nacjonalisty i ksenofoba do rządu, czy sposób, w jaki tę decyzję tłumaczą politycy PiS" - napisał. "Jedyna korzyść z tej nominacji? Maski opadły. Zza każdej flagi UE, którą ostatnio tak pokochali, wyglądać będzie Andruszkiewicz" - dodał.