Tak polityk Platformy Obywatelskiej skomentował sprawę swojego partyjnego kolegi, Tomasza Lenza, który korzystając ze swojej pozycji i znajomości załatwił synowi zabieg na wrastającym paznokciu poza kolejką i procedurami, w zamkniętej tego dnia szpitalnej poradni, na dodatek przez lekarza, który w niej nawet nie pracuje. Aby szybko i sprawnie obsłużyć rodzinę polityka, trzeba było ściągnąć do zabiegu jedynego dyżurującego anestezjologa, którego zabrakłoby, gdyby akurat do szpitala trafił pacjent w stanie realnego zagrożenia życia wymagającego zabiegu ze znieczuleniem. Ale akurat żaden taki pacjent do szpitala nie trafił, więc wykorzystanie władzy przez polityka partii rządzącej obyło się bez ofiar w ludziach. W sensie dosłownym, bo w sensie zawodowym z pewnością ktoś poniesie odpowiedzialność i na pewno nie będzie to sam senator.