Takim krokiem ma być decyzja parlamentu Kosowa o powołaniu regularnej armii, która ma liczyć ok. 5,5 tysiące żołnierzy. Przeciwko stworzeniu armii Kosowa protestuje Serbia, od której Kosowo oderwało się w 2008 roku.

Zdaniem Putina takie posunięcia mogą doprowadzić do destabilizacji w regionie.

Putin wypowiedział się na temat Kosowa w Belgradzie, po spotkaniu z prezydentem Serbii, Aleksandarem Vuciciem.

Według Putina decyzja Kosowa o stworzeniu armii jest nielegalna.

Stanowisko Putina jest zgodne ze stanowiskiem Serbii, która utrzymuje, że powołanie armii przez Kosowo narusza postanowienia rezolucji ONZ, która zakończyła krwawą wojnę o niepodległość Kosowa prowadzoną w latach 1998-1999. Serbia ostrzegała, że może odpowiedzieć na to posunięcie zbrojną interwencją przeciwko swojej byłej prowincji.

Nowo powołana armia Kosowa ma liczyć 5 tysięcy żołnierzy i 3 tysiące rezerwistów. Premier Kosowa Ramush Haradinaj zapewniał, że armia "nigdy nie zostanie wykorzystana przeciw Serbom". Z kolei prezydent Kosowa Hashim Thaci mówił, że armia będzie "wielonarodowa i będzie służyć wszystkim obywatelom" Kosowa.

Serbowie obawiają się jednak, że nowa siła zostanie wykorzystana przeciw mniejszości serbskiej w tym państwie.