Od dekad niemiecka scena polityczna nie zmieniała się tak gwałtownie jak w w ostatnim czasie. Marginalizacji SPD – najstarszej niemieckiej partii politycznej – towarzyszy nieprawdopodobny wzrost notować ugrupowania Zielonych.

W ostatnich sondażach Zieloni z wynikiem 28 proc. wyprzedzili już nawet CDU/CSU, choć nieznacznie. To niemal 8 punktów procentowych więcej, niż otrzymali w niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Niemieckie media pełne są analiz dotyczących przyczyn sukcesu partii postrzeganej kiedyś jako ugrupowanie lewaków i anarchistów. Trwają też dyskusje, czy podniebny lot Zielonych nie zakończy się twardym lądowaniem. Nie zmienia to faktu, że są dzisiaj – przynajmniej sondażowo – pierwszą siłą polityczną w Niemczech.

– Sondażom można wierzyć. Zieloni mają już ustabilizowaną pozycję na scenie politycznej i gdyby wybory do Bundestagu odbyły się w najbliższym czasie, można się spodziewać, że zajęliby drugie miejsce po CDU/CSU – przekonuje „Rzeczpospolitą" prof. Thomas Poguntke z Uniwersytetu Heinricha Heinego w Düsseldorfie, analizujący od lat losy niemieckich partii politycznych.

Nagły wzrost notowań Zielonych jest bez wątpienia związany ze słabością koalicji rządowej CDU/CSU i SPD. W ich stronę kierują się wyborcy rozczarowani nieudolnością SPD oraz ci, którzy dostrzegają zbliżający się w szybkim tempie koniec ery Angeli Merkel w niemieckiej polityce.

Zwrot ku Zielonym jest jednak przede wszystkim wynikiem ich konsekwentnej polityki w sprawach ochrony środowiska, ale nie wyłącznie. Nie może być inaczej w sytuacji, gdy niemal dwie trzecie obywateli (64 proc.) uznaje ochronę klimatu za zadanie najważniejsze. To trzecie miejsce na liście oczekiwań obywateli po sprawach związanych z wykształceniem (69 proc.) oraz tematyce sprawiedliwości społecznej (65 proc.). Równocześnie od 2016 roku o całe 20 punktów procentowych, do poziomu 14 proc., spadł odsetek obywateli twierdzących, że rząd robi wystarczająco dużo, chroniąc klimat. W takie nastroje wpisuje się doskonale postulat Zielonych zamknięcia do 2030 roku nawet 20 elektrowni węglowych. Złożyli właśnie projekt ustawy o wyłączeniu z sieci 3 gigawatów energii uzyskiwanej z węgla brunatnego oraz od 4 do 7,7 gigawatów z węgla kamiennego. To do 2022 roku, przy czym w okolicach 2030 roku powinna zostać zamknięta ostatnia elektrownia węglowa.

– Zieloni są jedynym ugrupowaniem,, do którego Niemcy mają stuprocentowe zaufanie w sprawach klimatycznych – dodaje prof. Poguntke.

Spory udział we wzroście popularności Zielonych ma nowy tandem kierujący partią: Annalena Baerbock oraz Robert Habeck. Ten ostatni stał się drugim, po Angeli Merkel, najbardziej popularnym politykiem w Niemczech.

Uznaniem cieszy się pragmatyzm Zielonych, którzy nie przedstawiają już nierealistycznych postulatów podwyższenia cen benzyny. W wielu środowiskach doceniane jest też ich zaangażowanie w ruch pacyfistyczny w Niemczech oraz przeciwko prawicowemu ekstremizmowi.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Sprawdzianem popularności Zielonych będą wrześniowe wybory do parlamentów trzech landów wschodnich: Saksonii, Brandenburgii i Turyngii.

Niewykluczone, że po tych wyborach zakończyć może egzystencję rząd kanclerz Merkel.

Jako że formuła obecnej koalicji rządowej jest już nie do powtórzenia, przyszły rząd RFN utworzy najprawdopodobniej CDU/CSU wspólnie z Zielonymi.

Koalicja taka była jeszcze niedawno niewyobrażalna, choć działa już z powodzeniem w dwu niemieckich landach: Badenii-Wirtembergii i Hesji.

Dla Polski taki rozwój wydarzeń nie byłby niekorzystny, biorąc pod uwagę sceptyczne stanowisko Zielonych w sprawie Nord Stream 2 czy pozytywny oddźwięk na propozycje upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej w postaci pomnika w Berlinie. Zieloni pozbyli się także wszelkich złudzeń wobec Rosji prezydenta Putina. Mieli jednak zastrzeżenie co do praworządności w Polsce. No i są nieprzejednani w sprawach klimatycznych.