Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką strategię przyjmuje opozycja przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi w Izraelu?
- Jak polityka Donalda Trumpa wpływa na międzynarodową pozycję Izraela?
- Co proponuje duet Bennett-Lapid i jakie są ich plany na przyszłą koalicję?
Izraelczycy zaczynają mieć dość wojny, ale z drugiej strony wspierają w niej premiera Netanjahu w niewzruszonym przekonaniu, że Iran jest egzystencjalnym zagrożeniem dla państwa żydowskiego. Szef rządu mówi o tym przy każdej okazji, co przypomina nieco obsesyjne wezwania Katona Starszego do zniszczenia Kartaginy, która miała być śmiertelnym zagrożeniem dla Rzymu.
Ale o ile na początku roku 93 proc. żydowskich obywateli Izraela było za wojną, obecnie jest to 78 proc. – według badań Israel Democracy Institute. Spada także zaufanie do Donalda Trumpa. Na pytanie, czy zawierając porozumienie z Iranem amerykański prezydent wziąłby pod uwagę interes Izraela, większość żydowskich mieszkańców odpowiada, że tego nie uczyni. Mało tego, niemal połowa jest zdania, że Izrael i USA nie odniosły zwycięstwa w tej wojnie. Przeciwnego zdania jest jedynie jedna piąta.
Czytaj więcej
Irańczycy upokarzają Amerykę - uważa kanclerz Friedrich Merz. Trudno się z nim nie zgodzić.
– Sukcesy militarne są niezaprzeczalne w postaci eliminacji części irańskiego kierownictwa, znacznego ograniczenia potencjału rakietowego Iranu czy linii produkcyjnych rakiet, lecz z drugiej strony nie udało się doprowadzić do zmiany reżimu ajatollahów, Iran ma możliwości blokady cieśniny Ormuz, a Izrael jest całkowicie zależny od decyzji Trumpa w sprawie zakończenia wojny – mówi „Rzeczpospolitej” Peter Lintl z berlińskiego think tanku Wissenschaft und Politik.
Naftali Bennett i Jair Lapid chcą pozbawić Beniamina Netanjahu władzy. Mają nowy plan
Taki bilans na pewno nie działa na korzyść Netanjahu na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Władzy zamierza go pozbawić znany duet polityczny, na czele z byłym premierem Naftali Bennettem oraz jego następcą Jair Lapidem. Już raz im się to udało. Ich wygrana w 2021 roku zakończyła okres politycznej niestabilności, lecz ich koalicja rozpadła się po roku, a Lapid objął stanowisko premiera do chwili powrotu Netanjahu do władzy w wyborach w 2022 roku.
Tym razem ma być inaczej. Zamiast rotacji na stanowisku premiera szefem rządu na całą czteroletnią kadencję ma zostać Naftali Bennett stojący na czele prawicowej formacji o nazwie Bennett 2026. Jair Lapid przewodzi centrowej i świeckiej partii Jesz Atid (Jest Przyszłość) (Jest Przyszłość). Oba ugrupowania występują w kampanii pod wspólnym szyldem Razem.
Bennett zapewniał niedawno, że nowa, szeroka koalicja może zdobyć nawet 80 miejsc w 120-osobowym Knesecie. Wykluczył przy tym włączenie do koalicji partii arabskich, przy pomocy których zdobył władzę przed kilku laty. Z ocen izraelskich mediów wynika, że ugrupowania obu liderów opozycji mogłyby liczyć obecnie na ok. 30 mandatów, a Likud premiera Netanjahu na 25. Wiele zależy od ugrupowania Jaszar Gadi Eisenkota, popularnego byłego szefa sztabu, który może dołączyć do Razem. Ale i tak konieczna byłaby współpraca z niektórymi ugrupowaniami religijnymi oraz lewicy.
W przypadku wygranej opozycji szefem izraelskiego rządu na całą czteroletnią kadencję ma zostać Naftali Bennett stojący na czele prawicowej formacji o nazwie Bennett 2026
– Za wcześnie na liczenie mandatów. Jednak jedno jest pewne: Netanjahu jest w odwrocie i nie ma mowy, aby po wyborach powstał rząd w obecnym składzie koalicyjnym – mówi „Rzeczpospolitej” Avi Scharf z krytycznego wobec premiera dziennika „Haarec”.
Naftali Bennett oskarża Beniamina Netanjahu o to, że nie zrealizował celów wojny z Iranem
– Międzynarodowa pozycja Izraela jest obecnie katastrofalna, szczególnie w USA, gdzie nie tylko demokratyczna opinia publiczna jest wrogo nastawiona do Izraela, ale teraz również znaczna część wyborców republikańskich – stwierdził Bennett zapowiadając, że w celu „odrodzenia globalnej pozycji Izraela” będzie poprawiał relacje z krajami arabskimi. W końcu wiele z nich było celem irańskich ataków – z Arabią Saudyjską na czele.
– Nie widzę zasadniczej różnicy pomiędzy koalicją Bennetta i Lapida, a kursem obecnego rządu. Dla wszystkich jest jasne, że Trump ma poważne problemy w domu, także we własnej partii i Izrael nic tu nie może zrobić – mówi „Rz” prof. Efraim Inbar z prawicowego jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa (JISS). Przyznaje, że wszystko zależy obecnie od samodzielnych decyzji Trumpa.
Czytaj więcej
Wizerunek USA jest ostatnio mocno nadszarpnięty. Wielu ludzi ma dość nieustannych kontrowersji wokół prezydenta Trumpa. To prawdziwa huśtawka nastr...
W rzeczy samej Bennett i Lapid mają taką samą opinię o porozumieniu o czasowym zawieszeniu broni pomiędzy USA i Iranem, co i Netanjahu, nazywając je katastrofą. Bennett oskarża przy tym premiera, że nie zrealizował celów wojny z Iranem. W konsekwencji Izrael musi się zmierzyć obecnie z odwetem Iranu, a ten będzie jeszcze bardziej zdeterminowany, by uzyskać broń nuklearną. Ale to czysta retoryka kampanijna niebiorąca pod uwagę, że decyzje w sprawie wojny zapadają w Waszyngtonie.
Naftali Bennett i Jair Lapid pokierują Izraelem? Jaki program realizowałaby taka koalicja?
– Nie znaczy, że w wypadku odsunięcia od władzy Netanjahu wszystko pozostanie jak było. Bennett i Lapid wydają się politykami znacznie bardziej pragmatycznymi w odróżnieniu od obecnych, zmotywowanych ideologicznie władz. Są równie nieprzejednani w sprawach Iranu czy Hezbollahu, lecz należy sądzić, iż skoncentrują się w większym stopniu na celach strategicznego bezpieczeństwa państwa – przekonuje Peter Lintl. Obaj nie mają złudzeń, iż Hezbollah zniknie nagle z pola widzenia w wyniku izraelskich ataków. Nie stało się tak nawet z Hamasem izolowanym w Strefie Gazy.
Ale w sumie powstaje szansa na porozumienie dotyczące Libanu i Hezbollahu. Jak i na osłabienie napięcia na okupowanym Zachodnim Brzegu w wyniku agresywnych akcji izraelskich osadników.
Być może tak się stanie, lecz wydaje się, że zmiana rządu w Izraelu jesienią tego roku doprowadzi jedynie do kosmetycznych zmian w polityce państwa żydowskiego. Przede wszystkim dlatego, że bez zmiany reżimu w Iranie nie zniknie w Izraelu przekonanie o zagrożeniu dla bezpieczeństwa państwa i konieczności jego eliminacji przy użyciu tych samych środków militarnych, co do tej pory. – Jeżeli nie z Ameryką, to samodzielnie – zapewnia prof. Inbar.