Sprawa dotyczy siedmiu osób, których zdjęcia i dane ujawniono w związku z faktem, że pojawiali się oni w piżamach w miejscach publicznych. Władze określiły to jako "niecywilizowane zachowanie".
Internetowa akcja "zawstydzania" mieszkańców chodzących w piżamach obejmowała ujawnienie nie tylko ich wizerunków, ale również danych wrażliwych.
W Chinach - jak zauważa BBC - w ostatnich latach nastąpił intensywny rozwój środków służących do inwigilacji obywateli.
Wiele kamer współdziała z algorytmami sztucznej inteligencji - co pozwala im na szybką identyfikację tożsamości filmowanej osoby.
Zdjęcia mieszkańców Suzhou w piżamach zostały opublikowane w poniedziałek, na jednej z miejskich stron internetowych.
Przedstawiciele władz wyjaśniali, że uczestniczą w ogólnokrajowych zmaganiach o miano "cywilizowanego miasta" i - w związku z tym - zakazali mieszkańcom chodzenia w piżamach w miejscach publicznych.
Inne niepożądane zachowania jakie zaprezentowano na materiałach z monitoringu to "leżenie na ławce w niecywilizowany sposób" i rozdawanie ulotek.
Ujawnianie danych osób chodzących w piżamach wywołało jednak niezadowolenie w internecie. Władzom zarzucano naruszenie prawa do prywatności mieszkańców. Wielu internautów twierdziło też, że w chodzeniu w piżamie nie ma niczego złego.
Po pewnym czasie przedstawiciele władz miasta przeprosili za swoje zachowanie. "Chcieliśmy zakończyć z niecywilizowanym zachowaniem, ale oczywiście powinniśmy chronić prywatność mieszkańców" - oświadczyli. Zapowiedzieli też, że w przyszłości nie będą pokazywać twarzy mieszkańców na takich zdjęciach.