- Informuję, że w dniu jutrzejszym zamierzam złożyć rezygnację z funkcji marszałka Sejmu - oświadczył w czwartek Marek Kuchciński. Dodał, że podczas swej działalności nie złamał prawa. Swoją decyzję ogłosił na krótkiej konferencji prasowej, podczas której wystąpił także Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zapowiedział szybkie przygotowanie ustawy, która ureguluje zasady korzystania z transportu powietrznego przez najważniejsze osoby w państwie. Przypomniał także loty do Gdańska Donalda Tuska z czasów, gdy ówczesny szef PO był premierem.

Dowiedz się więcej: Kuchciński odchodzi ze stanowiska marszałka

- Koniec sprawy będzie wtedy, kiedy marszałek Kuchciński zwróci te 4 mln, a może połowę, bo - załóżmy - cześć z tych lotów miała jakiekolwiek uzasadnienie - skomentowała w TOK FM Katarzyna Lubnauer.

- Mamy do czynienia z człowiekiem, który dorwał się do wielkiej władzy i wielkich możliwości wydawania publicznych pieniędzy, i potraktował te publiczne pieniądze jak swoje - przekonywała szefowa Nowoczesnej.

Kuchciński wcześniej przekazał 15 tysięcy złotych na cele charytatywne w związku z 23 lotami w tej kadencji, w czasie których marszałkowi towarzyszyli członkowie rodziny. Później zadeklarował, że przekaże 28 tys. złotych na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych, za lot jego żony, która - za zgodą dowódcy maszyny i jego przełożonego - wróciła rządowym samolotem do Warszawy.

Na razie nie wiadomo, kto ma być następcą Kuchcińskiego. W spekulacjach medialnych najczęściej pojawiają się trzy nazwiska: wicemarszałka Ryszarda Terleckiego, wicemarszałek Małgorzaty Gosiewskiej oraz szefowej komisji ds. Amber Gold Małgorzaty Wassermann. -  Następca ma zostać wybrany już jutro - zapowiedział ten pierwszy, który jest jednocześnie szefem sejmowego klubu PiS.

- Marszałek Terlecki akurat nie jest człowiekiem jakiegokolwiek kompromisu, jakiejkolwiek współpracy. Jest człowiekiem, który zawsze, jeżeli mógł coś opozycji zablokować, to się starał to w ramach Konwentu robić - komentowała kandydaturę wicemarszałka Lubnauer.