Co zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie oznacza dla Polski?

Na pewno uspokojenie sytuacji na rynkach paliw. Już to widzimy, może nawet pod koniec tygodnia będzie to bardziej odczuwalne. Takie wstępne informacje przekazał mi minister energii Miłosz Motyka. A co oznacza z punktu widzenia bezpieczeństwa? Na pewno nie huraoptymizm, że to kończy wojnę na Bliskim Wschodzie, ale uspokaja rozpalane do czerwoności emocje.

Reklama
Reklama

Władysław Kosiniak Kamysz: Ameryka jest bardzo ważna w strategii bezpieczeństwa Polski

Słyszymy, że Donald Trump nie ma poczucia, że miał dostateczne wsparcie sojuszników z NATO. Ledwie wczoraj spotkał się z nim szef NATO Mark Rutte. Czy ten brak satysfakcji prezydenta USA może się jakoś przenieść na relacje sojusznicze w NATO?

Na pewno nie możemy lekceważyć żadnego sygnału, który płynie ze Stanów Zjednoczonych. Choć z drugiej strony nie powinniśmy reagować emocjonalnie na wszystkie polityczne oświadczenia. Tak jak nie reagowaliśmy emocjonalnie w kwestii Grenlandii. Uspokojenie sytuacji okazało się sukcesem. Musimy się trzymać wytyczonego kierunku. Mamy strategię bezpieczeństwa, Ameryka jest bardzo ważna w naszej strategii. Mamy wektory bezpieczeństwa na wschodniej flance, na północ w stronę Szwecji, na południe w stronę Turcji. Na tych wzburzonych falach Polska musi być stabilnie płynącym okrętem, niereagującym emocjonalnie na to, co się dzieje każdego dnia. Choć polityka jest dziś często niestety jednodniowa.

Nie ma NATO bez USA, ale nie ma też siły i potęgi militarnej Ameryki bez jej udziału w NATO

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej

Czy istnieje realne niebezpieczeństwo, że Trump będzie próbował wyprowadzić USA z NATO?

Nie ma NATO bez USA, ale nie ma też siły i potęgi militarnej Ameryki bez jej udziału w NATO. Moim zdaniem jest to bardzo mocne naciąganie struny, ale nie do momentu, kiedy ona zostanie zerwana.

Wojna na Bliskim Wschodzie nie stoi na przeszkodzie w realizacji planu zwiększania obecności Amerykanów w Polsce

A może istnieje ryzyko, że wskutek przekonania Trumpa, iż sojusznicy niedostatecznie go poparli w konflikcie z Iranem, dojdzie do jakichś przesunięć amerykańskich jednostek w Europie?

„Wall Street Journal” pisał o możliwych przesunięciach wojsk. Podchodzę do tego spokojnie. Liczymy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niezależnie od sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Czytaj więcej

Ropa znów drożeje. Ormuz wciąż sparaliżowany, napięcie rośnie

Zwiększoną wobec stanu na dzisiaj? Czy są takie przesłuchy, że ta relokacja może dotyczyć Polski?

Nie. To sytuacja związana z rozmowami, jakie prowadzimy od dawna ze Stanami Zjednoczonymi. Po pierwsze, utrzymanie obecności. Po drugie, zabieganie o wzmocnienie tej obecności na wschodniej plance NATO. Nie łącząc tej sytuacji z tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, uważam, że ten proces nie jest zaburzony w żaden sposób. Bliski Wschód nie stoi nam na przeszkodzie w realizacji planu, który jest kreślony od kilkunastu miesięcy – dążenia do zwiększania obecności Amerykanów w Polsce.

Możliwe, że spotkanie Marka Rutte z Donaldem Trumpem przyniesie pozytywny efekt za kilka dni

Prezydent Donald Trump bądź ktoś z jego administracji domagał się wprost polskiego zaangażowania w rejonie Zatoki?

Moim zdaniem to są wezwania kierowane do całego Sojuszu. Dlatego wierzę w misję sekretarza Marka Rutte. On ma dobry wpływ na prezydenta Trumpa. I nawet jeżeli tego nie widać w ostatnich oświadczeniach, możliwe, że to spotkanie przyniesie swój pozytywny efekt za kilka dni.

Czy istnieje jakieś ryzyko, że nasze bezpieczeństwo będzie ofiarą zmian, które się dokonują teraz w NATO i w obszarze geopolityki?

Im będziemy silniejsi, tym te ryzyka będą dla nas mniejsze. Jeśli więc Polska będzie miała najlepszą armię w Europie do 2030 r., to każdy będzie się z nami musiał liczyć. I to z nami będzie się zawierać sojusze, a nie tylko my będziemy dołączać do innych sojuszników. Wszystko więc zależy od nas. Stabilność polityki międzynarodowej, niezmienianie obranego kierunku, budowa silnej armii, współpraca na wschodniej flance. Transatlantyckie relacje są jak najbardziej ważne, ale też przebudzenie Europy w kwestiach zbrojenia. I to kierunki naszego działania. Jeżeli będziemy je realizować, niezależnie od wichrów targających żaglami, to nic złego dla nas się nie zdarzy.

Czytaj więcej

Gen. Jarosław Gromadziński: Iran zbuduje teraz mit państwa niezwyciężonego

Unijny SAFE już pracuje na rzecz polskich zbrojeń?

Część tych projektów to kontrakty, które podpisaliśmy już wcześniej, więc one już pracują. Zmienimy tylko ich sposób finansowania, jeżeli uzyskamy wsparcie europejskie. I te projekty są realizowane. SAFE jest lepszym sposobem finansowania, więc będzie to efektywniejsze wykorzystanie środków. A inne czekają w blokach startowych już tylko na finał umowy z Komisją Europejską.

Władysław Kosiniak-Kamysz: Jeśli prezydent nie podpisze SAFE 0 proc. w wersji PSL, to okaże się, że opowiadał bujdy

A jaka jest przyszłość projektu SAFE 0 proc. w wersji PSL-owskiej?

Kolejne posiedzenie Sejmu już niedługo i liczę na rozpatrzenie naszego projektu. Uważam, że jest on po prostu bardzo potrzebny, by zbudować silną i bezpieczną Polskę. To nie dotyczy tylko 185 mld zł z NBP. Bezpieczeństwo Polski wymaga dużo więcej, a suma tych dwóch programów na pewno przybliża nas do wariantu najsilniejszej armii w 2030 r. Więc to jest w naszym wspólnym interesie. Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu! Rozszerzyliśmy katalog wsparcia o policję, Straż Graniczną, ale też o szpitale wojskowe czy MSWiA, jak również o mobilność militarną. Bezpieczeństwo trzeba traktować jako całość, a nie wycinkowo. Ale to też jest swoiste polityczne „sprawdzam”. I myślę, że to powinno interesować naszych koalicjantów. Bo jeżeli wątpią w słowa prezesa Adama Glapińskiego, że możliwy jest ten zysk, to ten zysk, jeśli rzeczywiście jest, powinien być przeznaczony na bezpieczeństwo jak najszybciej. Mówimy zatem „sprawdzam” prezesowi Glapińskiemu.

Czy relacje z prezydentem Nawrockim są na tyle dobre, że można się spodziewać, że podpisze tę ustawę?

Jak mógłby nie podpisać ustawy, która jest bardzo podobna do jego projektu? Dla mnie to oczywiste. Wyeliminowaliśmy wady konstytucyjne, które powodowały, że to nie rząd stanowiłby o polityce gospodarczej, rozwojowej czy o polityce bezpieczeństwa. Poszerzyliśmy też zakres podmiotowy. Jeżeli po wzmocnieniu tej ustawy prezydent by jej nie podpisał, to okazałoby się, że to, co opowiadał z prezesem NBP, to były bujdy na resorach.

Rozmówca

Władysław Kosiniak-Kamysz

Prezes PSL, wicepremier i minister obrony narodowej