Lewica o dobrobycie
Przemówienie lidera SLD będzie oparte na kontrze do centralnego punktu budżetu, czyli do tego, że po raz pierwszy będzie on zrównoważony. – Chcemy pokazać, że będzie to kosztem zwykłych obywateli. Chcemy też kontynuować opowieść o nowoczesnym państwie dobrobytu. Będzie to uwiarygodnione wyliczeniami i konkretnymi propozycjami w przemówieniu – mówi „Rzeczpospolitej" osoba znająca szczegóły. Jak słyszymy, te propozycje będą dotyczyć konkretnych tematów, jak służba zdrowia czy kwestie klimatu.
Lewica rozpoczęła swoją opowieść o nowoczesnym państwie dobrobytu w trakcie kampanii parlamentarnej. Mocno akcentował ją też Adrian Zandberg w swoim „kontrexposé".
Lewica równolegle przygotowuje się do kampanii prezydenckiej. 19 stycznia odbędzie się konwencja, na której wystartuje kampania Roberta Biedronia. We wtorek kandydaturę Biedronia jako kandydata całej Lewicy zarekomendował zarząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej. – Uważamy, że Robert Biedroń to jedna z niewielu osób, które będą na wszystkie zadawane pytania odpowiadały bardzo, bardzo konkretnie – mówił w trakcie wspólnej konferencji prasowej lider SLD Włodzimierz Czarzasty.
Budżetowa przymiarka
Debata budżetowa odbywa się w kontekście wyznaczanym przez kampanię prezydencką. Ze strony PSL głównym mówcą w trakcie debaty będzie Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak słyszymy, jednym z głównych wątków jego przemówienia będzie sprawa nakładów na ochronę zdrowia. Można się też spodziewać, że PSL wróci do tematu podpisanego w kampanii przez wszystkie główne siły polityczne „Paktu dla zdrowia".
Swoje przygotowania do debaty budżetowej kończy też Klub Koalicji Obywatelskiej. Jak wynika z naszych informacji, najpewniej to posłanka Izabela Leszczyna będzie najważniejszym mówcą z ramienia Koalicji. Pomysł, by dzielić się zadaniami w ramach kolejnych debat i projektów w Sejmie, to jedna z koncepcji przewodniczącego Klubu Borysa Budki i nowy sposób zarządzania Klubem KO i przydzielania zadań.
Budżet krytykuje Konfederacja – przede wszystkim z wolnościowych pozycji. Jej przedstawiciele już kilka tygodni temu mocno krytykowali projekt. Osią tej krytyki była na przykład podwyżka akcyzy. Tych samych tonów można spodziewać się w środę. – Dla nas ten budżet jest nie do przyjęcia ze względu na swoją strukturę. Wzrost wydatków budżetowych związany jest nie tylko z transferami socjalnymi, ale przede wszystkim z coraz wyższymi budżetami zbędnych instytucji publicznych. Co roku tworzone są nowe, a wydatki starych nie maleją – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą" poseł Jakub Kulesza z Konfederacji.