Reklama

Gość „Plusa Minusa” poleca. Marek Bieńczyk: Wulgarność czasem bywa wzniosła

Po dłuższej przerwie, zatęskniłem za prozą amerykańską. Tęsknota autentyczna, w końcu maturę pisałem o Hemingwayu.
Gość „Plusa Minusa” poleca. Marek Bieńczyk: Wulgarność czasem bywa wzniosła

Foto: Rafał Komorowski/Wikimedia Commons

Będę bezczelnie szczery: ostatnio najbardziej trafia do mnie wiolonczelistka, która mieszka pod tym samym dachem. Od pewnego czasu gra na moją prośbę sporo muzyki barokowej, za którą przepadam, zwłaszcza Marin Maraisa, także muzykę ważną dla Prousta, czyli Gabriela Fauré i Césara Francka; polubiłem też XVIII-wieczne sonaty Bernharda Romberga i Jean-Baptiste'a Brévala.

Poza tym jak zawsze słucham sporo bluesa i amerykańskiego folku i ich różnych mieszanek. Na przykład teraz Sarah McCoy czy względnie nową płytę Jonathana Wilsona „Dixie Blur”. A w samochodzie, po dziadersku, lecą Bob Dylan i The Budgie.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama