Reklama

Biedroń: Trump to taki amerykański Kaczyński

- Jeśli chodzi o styl sprawowania urzędu, w Stanach Zjednoczonych mamy podobną sytuację jak w Polsce. Donald Trump jest populistą. To taki Kaczyński w wersji amerykańskiej - powiedział w rozmowie z Michałem Kolanko europoseł Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta.

Aktualizacja: 06.02.2020 10:15 Publikacja: 06.02.2020 08:02

Biedroń: Trump to taki amerykański Kaczyński

Foto: tv.rp.pl

zew

Robert Biedroń był pytany o niedawną deklarację prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie związków partnerskich.

Reklama
Reklama

W rozmowie z "Wprost" prezydent powiedział, że rozważyłby podpisanie takiej ustawy, gdyby dotyczyła wszystkich żyjących w związkach nieformalnych i chodziło w niej o status osoby najbliższej, a dzięki niej łatwiejsze byłoby m.in. dowiadywanie się o stan zdrowia bliskiego.

- No ale ludzie nie gęsi, Polacy nie gęsi i swój rozum mają. No nie dadzą się nabrać na takie deklaracje ze strony prezydenta Dudy - powiedział Biedroń. Zarzucił prezydentowi brak wiarygodności. Zdaniem kandydata Lewicy, przez pięć lat Andrzej Duda "tyle razy już nas zawodził". - Przecież ten prezydent, kiedy tworzono "strefy wolne od LGBT", kiedy biskup Jędraszewski mówił okropne rzeczy na temat osób LGBT, kiedy Kaczyński straszył tym środowiskiem, kiedy cały PiS prowadził nagonkę - prezydent Duda nie miał odwagi nawet zająknąć się w obronie tego środowiska - oświadczył Biedroń oceniając, że deklaracja prezydenta to "obłuda".

Reklama
Reklama

"Radiomaryjny elektorat Dudy"

Według Roberta Biedronia, manewr prezydenta w sprawie związków partnerskich "będzie kontrskuteczny", ponieważ "jego elektorat, który jest radykalny, radiomaryjny w dużej mierze, wystraszy się tej deklaracji". - A elektorat liberalno-lewicowy po prostu w to nie uwierzy, bo jest tylko jeden kandydat wśród kandydatów na prezydenta, co do którego mamy stuprocentową pewność, że podpisze ustawę o związkach partnerskich i nie jest to prezydent Duda - zaznaczył gość #RZECZYoPOLITYCE.

"Kwaśniewski startował z podobnej pozycji"

Odnosząc się do sondaży, które nie dają mu szans na wejście do drugiej tury wyborów, Robert Biedroń stwierdził, że w 1995 r. Aleksander Kwaśniewski "startował z podobnej pozycji", a następnie wygrał z Lechem Wałęsą.

- Atakowany przez różne środowiska każdego dnia zwiększał swoje poparcie. Ten sam mechanizm dzisiaj jest widoczny. Jak zaczynałem kilkanaście dni temu swoją prekampanię miałem w sondażach kilka procent poparcia, wczorajszy sondaż - już 13 proc. poparcia, więc to się zmienia - powiedział europoseł.

"Witek zamiast do szpitala pojechała na Jasną Górę"

Gość programu #RZECZoPOLITYCE "wolnymi żartami" nazwał działania obozu władzy na rzecz mieszkańców średniej wielkości miast.

- Jako były samorządowiec mogę potwierdzić, że nic z tego nie zostało wdrożone - oświadczył. Dodał, że plan premiera Mateusza Morawieckiego "ładnie opisywał rzeczywistość" ale skończył się na kilku slajdach prezentacji.

Mówiąc o zapowiadanej dekoncentracji urzędów państwowych i likwidacji Urzędu Morskiego w Słupsku Biedroń stwierdził, że PiS "co innego deklaruje, co innego robi". - Likwidowane są połączenia autobusowe. Ostatnio w Częstochowie upadł kolejny PKS. Zamykane są szpitale. Byłem ostatnio w Częstochowie, tam zamknięto Szpital Hutniczy. Pod rządami pisowskiego marszałka zlikwidowano w Szpitalu Wojewódzkim kilka oddziałów. Tego trzeba bronić. A pani marszałek (Sejmu Elżbieta - red.) Witek zamiast jechać do tego szpitala w Częstochowie, bronić tych oddziałów, pojechała do Częstochowy, ale na Jasną Górę zawierzyć Polskę Najświętszej Matce Boskiej - mówił Biedroń. - Co jest ważniejsze dzisiaj? Czy naprawdę marszałek Sejmu w tak trudnej sytuacji jeśli chodzi o służbę zdrowia powinna być na Jasnej Górze czy powinna być z pacjentami i lekarzami? - pytał.

Reklama
Reklama

"Trump gra na resentymentach"

Kandydat był też pytany o swą kampanię i planowaną podróż do USA, w czasie której ma się spotkać z politykami walczącymi o nominację Partii Demokratycznej w amerykańskich wyborach prezydenckich.

- W Stanach Zjednoczonych mamy podobną sytuację, jeśli chodzi o styl sprawowania urzędu. Jest Donald Trump, który jest populistą, który gra na resentymentach. Taki Kaczyński w wersji amerykańskiej. I są Demokraci, którzy są dużo bardziej postępowi niż nasza opozycja demokratyczna, którym bliżej jest do Biedronia niż pewnie do wielu innych kandydatów - powiedział gość #RZECZYoPOLITYCE.

Pytany, czy bliżej mu do Berniego Sandersa czy Pete'a Buttigiega, odparł, że kibicuje jednemu i drugiemu. Dodał, że poznał Sandersa i zna jego postulaty oraz osobowość. - Drugiego kandydata, pomimo że łączy nas wiele, niestety jeszcze nie znam, ale może podczas tej wizyty w Waszyngtonie uda się również poznać innych kandydatów - dodał Robert Biedroń.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama