W środę funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokonali przeszukań w mieszkaniach prywatnych szeregu osób, firmach oraz pomieszczeniach służbowych mieszczących się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli. CBA pojawiło się m.in. w mieszkaniach Mariana Banasia i jego gabinecie, co wywołało protest prezesa NIK.
Dowiedz się więcej: Witek po spotkaniu: Banaś złoży zażalenie i wniosek do TK
W reakcji na wizytę agentów CBA Banaś w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek stanowczo sprzeciwił się działaniom Centralnego Biura Antykorupcyjnego i napisał, że działanie organów ścigania jest bez precedensu, bowiem "oznacza możliwość naruszenia niezależności konstytucyjnego, naczelnego organu kontroli państwowej".
- Ta sytuacja coraz bardziej przypomina koniec rządów PiS z lat 2005-2007. PiS zawsze idzie do władzy pod hasłem ścigania jakichś układów, a na końcu swoich rządów ścigają układ samych siebie - oceniła w TVN24 Joanna Mucha z Platformy Obywatelskiej.
Zdaniem posłanki PO „Banaś wykorzystuje NIK do tego, żeby zapewnić sobie ochronę, a nie po to, żeby państwo polskie kontrolowało swoje własne instytucje”. - Jego celem jest to, żeby wyciągnąć wystarczającą liczbę haków na swoich oponentów politycznych, żeby ochronić samego siebie. To jest jeden z objawów gnicia państwa - stwierdziła.
Micha oceniła, że „mamy do czynienia z sytuacją, w której pan Jarosław Kaczyński przestaje być osobą, która wszystko kontroluje, nad wszystkim panuje i wszystko może zrobić”. - Mit o jego omnipotencji runął - dodała.
Komentując zmianę na stanowisku szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, do której doszło w tym tygodniu, posłanka zwróciła uwagę, „w jakim czasie, w jakim momencie została dokonana ta zmiana”. - Otóż wtedy, kiedy premier Morawiecki wyjeżdża na szczyt unijny, czyli wtedy kiedy nie może w żaden sposób zareagować, jest jednak zbyt zajęty na to, żeby jakąkolwiek reakcję w kraju przeprowadzić. Czyli dodatkowo Ziobro, który pokazuje gest pani Lichockiej swojemu własnemu premierowi - mówiła.
Dowiedz się więcej: Jest nowy szef CBA. Ernest Bejda odchodzi