Co dziś najbardziej hamuje rozwój polskiego rynku kapitałowego?

Przede wszystkim ciągle mamy na nim niewystarczającą liczbę indywidualnych inwestorów – Polek i Polaków. Zależy nam na tym, żeby było nas na rynku więcej, bo skorzystają na tym wszyscy. Inwestowanie to nie tylko budowanie majątku i zabezpieczenia na przyszłość, ale też budowanie zdrowia finansowego. Z kolei polskie firmy potrzebują kapitału do rozwoju. Mocny rynek kapitałowy w połączeniu z silnym sektorem bankowym pozwoli na to, by korzyści ze wzrostu gospodarczego były dostępne dla wszystkich.

Jak zatem docierać do Polaków, jak zachęcać ich do inwestowania?

Zazwyczaj w rozmowach o wyzwaniach rynku kapitałowego wskazuje się na dwa główne czynniki. Z jednej strony na brak zaufania, a z drugiej – na potrzebę edukacji klientów. Przez lata to była prawda.

Dzisiaj jednak pojawił się jeszcze jeden czynnik: stworzyliśmy system, który w pewien sposób nie pozwala wejść na rynek kapitałowy. Podchodząc do inwestowania, klient otrzymuje całą masę ostrzeżeń, a ludzie boją się ryzyka. Daniel Kahneman, wybitny psycholog i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, wskazuje, że stratę odczuwa się dużo mocniej niż zysk. Jeżeli więc już na wejściu straszymy klienta stratą, to odruchową reakcją może być wycofanie.

Do tego stworzyliśmy mnóstwo formularzy i barier, które powodują, że wejście klienta na rynek jest bardzo trudne. I o zmianie tego systemu powinniśmy dzisiaj rozmawiać. Zaufanie jest podstawą i nad nim zawsze trzeba pracować. Powinniśmy też edukować społeczeństwo, czym jest ryzyko i czym jest rynek kapitałowy. Ale tak naprawdę musimy wspólnie zmienić system, który dziś jest największą blokadą.

Jak więc pogodzić bezpieczeństwo klientów z otwieraniem rynku? Bo jednak widzimy, że są takie instytucje finansowe, które sprawiają, że wielu Polaków traci pieniądze.

To bardzo ciekawe pytanie, bo ono pokazuje, że cały rynek kapitałowy traktujemy przez pryzmat możliwości straty. Oczywiście, można na nim stracić pieniądze: jeżeli źle wybierzemy spółki, w które inwestujemy, albo zmienią się warunki, w jakich spółka planowała swój rozwój.

Tyle tylko że system, który zbudowaliśmy w Polsce, w praktyce ogranicza udział w rynku. Musimy tłumaczyć ryzyko i je pokazywać, ale doszliśmy do momentu, w którym pozbyliśmy się nie ryzyka, ale całej rzeszy uczestników. Chcieliśmy chronić klientów przed ryzykiem, a ochroniliśmy rynek przed klientami.

Dziś cała masa zabezpieczeń i procedur powoduje, że klient po prostu na rynek kapitałowy nie wchodzi. A jednocześnie mamy choćby rynek kryptowalut, gdzie praktycznie nie ma żadnych ostrzeżeń. Klient słyszy tylko: „tu możesz zarobić 100 proc.”. I nie zastanawia się w tym momencie nad tym, że równie dobrze może stracić pieniądze.

Jak przekonywać młode pokolenie do inwestowania, szczególnie w świecie nowych technologii i alternatywnych inwestycji?

Moją ambicją jest tłumaczenie klientom, że inwestowanie nie polega na tym, że w krótkim terminie podwoimy włożone pieniądze. Inwestowanie to budowanie wzrostu gospodarczego, odporności gospodarki i długoterminowej wartości. Jeżeli gospodarka, w której żyjemy, rozwija się i jest odporna, to daje gwarancję długoterminowej stopy zwrotu.

Na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie prowadziła pani panel poświęcony gold-platingowi i nadregulacjom. Na ile problem nadmiernych regulacji wynika z samych przepisów, a na ile z ostrożności instytucji i nadzoru, który z natury musi stać na straży bezpieczeństwa rynku?

Tytuł panelu to „Gold-plating czy patyna?”. Uczestnicy branżowych dyskusji wiedzą, czym jest MiFID i czym są nadregulacje. Ale przez lata nakładało się na to coś więcej – interpretacje, obawy, pamięć o tym, kto i za co dostał karę od nadzorcy. I bardzo trudno odróżnić, co w praktyce jest nadregulacją, a co właśnie tą „patyną”.

Wspólna rozmowa regulatorów, nadzorców i odpowiedzialnego rynku finansowego mogłaby pozwolić nam usunąć tę warstwę patyny, często nawet bez zmiany przepisów. Nie chodzi o to, żeby klienci wchodzili na rynek kapitałowy bez ochrony, tylko żeby w ogóle mogli na niego wejść.

Jaką rolę w rozwoju rynku kapitałowego może odegrać PKO Bank Polski?

Ogromną. Jesteśmy instytucją, która musi uświadamiać klientom, że ich bezpieczeństwo zależy od odpowiedniej dywersyfikacji środków – nie tylko ich własnych, ale również środków w całej gospodarce. Musimy też pokazywać, że uczestnictwo w polskiej i europejskiej gospodarce daje bezpieczeństwo w długim terminie i szansę na stabilną stopę zwrotu. A dzisiejsze decyzje klientów kształtują ich przyszłość finansową.

—not. Jakub Mikulski