Grzegorz Braun: W Warszawie uważać, można się potknąć o wiceministra

W Polsce mamy 23 ministerstwa, to najwięcej w Unii Europejskiej. Uważamy, że możemy się wzorować na modelu szwajcarskim - osiem ministerstw z pewnością wystarczy - przekonywał szef koła Konfederacji Jakub Kulesza. Zdaniem posła Grzegorza Brauna, kilkadziesiąt resortów to garb, którego żadne normalne państwo nie wytrzyma.

Aktualizacja: 28.07.2020 14:07 Publikacja: 28.07.2020 11:59

Grzegorz Braun: W Warszawie uważać, można się potknąć o wiceministra

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Na Konferencji prasowej w Warszawie politycy Konfederacji odnieśli się do pogłosek o planowanej rekonstrukcji rządu, w ramach której pewne resorty mają zostać połączone lub zlikwidowane.

Zdaniem posła Jakuba Kuleszy, padające ze strony obozu władzy argumenty za dymisjami ministrów lub likwidacją ministerstw nie są merytoryczne, lecz polityczne i związane z wewnętrzną sytuacją w, jak to określił poseł Konfederacji, tzw. Zjednoczonej tzw. Prawicy i "tzw. koalicjantami, którzy albo mają za mało, albo mają za dużo" stanowisk w rządzie.

- Tę sytuację trzeba zmienić - ocenił Kulesza dodając, że wnioski Konfederacji w sprawie stanu polskiej administracji rządowej w ostatnich latach są niepokojące. Opisując sytuację poseł użył określenia "jedno wielkie Bizancjum".

Szef koła Konfederacji mówił, że na tle innych państw europejskich Polska jest na czele niechlubnego rankingu.  - Okazuje się, że mamy najwięcej ministerstw (23) w całej Unii Europejskiej - podkreślił. Dodał, że w pewnym momencie ministrów i ich zastępców było 120, dziś w Polsce jest 106 polityków w randze ministra, wiceministra, sekretarza, podsekretarza stanu. - Jest to też czołówka, jeśli chodzi o Europę - zaznaczył.

Wymieniając "dobre przykłady" mniejszej administracji państwowej Jakub Kulesza wymienił Szwajcarię (8 ministerstw), Cypr i Austrię (po 11) oraz Węgry, Łotwę i Słowację (odpowiednio 13 i po 14).

- Można administrację rządową odchudzić, a w tym kierunku w Polsce nie było żadnego kroku - mówił polityk.

Kulesza: Osiem ministerstw z pewnością wystarczy

Kulesza podsumował też zmiany, jakie w strukturze rządu zaszły w czasach obecnej władzy. Jak wyliczył, w ciągu ponad 4 lat w rządzie dokonano 21 zmian - ministerstwa były dzielone, łączone, likwidowane i tworzone.

Jako przykład poseł wskazał dział budownictwa, planowania, gospodarowania przestrzennego i mieszkalnictwa - odpowiedni resort stworzony w 2015 r. kilka razy był zmieniany. Kolejno istniały: Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, Ministerstwo Finansów, Inwestycji i Rozwoju oraz Ministerstwo Rozwoju.

- I to wszystko było związane ze zmianami personalnymi. Nie może być tak, że dział administracji rządowej dostosowuje się do personaliów wysokich polityków i ich przynależności partyjnej czy nawet do poszczególnych frakcji w ramach tzw. Zjednoczonej tzw. Prawicy - mówił Kulesza.

- Jako Konfederacja opowiadamy się za głęboką deregulacją państwa, za głęboką debiurokratyzacją administracji państwowej - oświadczył. Stwierdził, że zdaniem jego formacji należy się wzorować na modelu szwajcarskim. - Osiem ministerstw z pewnością wystarczy. 23 to zdecydowanie zbyt duża liczba - przekonywał.

Mentzen: Osiem zmian na stanowisku ministra finansów, żadnej ciągłości pracy

Główny ekonomista Konfederacji dr Sławomir Mentzen zwrócił uwagę, że na reorganizację resortów nakłada się "istna karuzela śmiechu wymiany głównych ministrów".

- Najbardziej patologicznym przykładem jest chyba Ministerstwo Finansów, w którym było osiem zmian na stanowisku ministra od momentu rozpoczęcia rządów Prawa i Sprawiedliwości - mówił polityk dodając, że w tym czasie resort ten czterokrotnie zmieniał nazwę i kompetencje, a w ostatnich 14 miesiącach ministrów finansów było pięcioro.

- Tam nie ma absolutnie żadnej ciągłości pracy - ocenił Sławomir Mentzen. - Można powiedzieć, że w Polsce ministrowie finansów zmieniają się jak trenerzy w słabych klubach polskiej Ekstraklasy - dodał stwierdzając, że doszło do politycznej degradacji Ministerstwa Finansów.

Braun: W Warszawie uważać, żeby się nie potknąć o wiceministra

Na konferencji głos zabrał także poseł Grzegorz Braun, lider Korony. Odnosząc się do przerośniętej jego zdaniem administracji państwowej zadeklarował, że w razie przejęcia władzy Konfederacja "bez żadnych kompleksów" przystąpi do "likwidacji tego zintegrowanego systemu paśników dla partyjnych cwaniaków".

- Mamy kilkadziesiąt resortów, a tu w Warszawie-Śródmieściu to w ogóle proszę uważać przy przechodzeniu przez ulicę, żeby się nie potknąć o jakiegoś wiceministra - mówił Braun. - Jeśli tak to wygląda, to jest to garb, którego żaden naród nie uniesie, żadne normalne państwo nie wytrzyma, jego konstrukcja prawno-administracyjna nie wytrzyma takiego naporu zachłannych, łapczywych, partyjnych gąb do wykarmienia. To trzeba po prostu zmienić i Konfederacja ma w tej mierze bardzo zdecydowane plany - powiedział poseł.

Grzegorz Braun dodał, że w Konfederacji (tworzonej przez partię KORWiN, Ruch Narodowy i Koronę) mogą wystąpić kontrowersje, czy ministerstw "docelowo ma być aż tuzin, czy może rozsądniej byłoby pół tuzina".

Polityka
Posłowie nie wylewają za kołnierz. „Sąsiedzi dzwonią na policję, że ktoś wyje”
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Sondaż: Co drugi młody Polak chce mniej Lewicy w rządzie
Polityka
Nowy sondaż partyjny. KO i PiS poprawiają wyniki. Duży spadek Trzeciej Drogi i Lewicy
Polityka
Śmierć Damiana Sobóla. Posłowie: zbrodnia wojenna, potrzebne sankcje na Izrael
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Po wyborach samorządowych: Teraz oczekiwania wobec PiS rosną