Włochy, Holandia, Francja i Niemcy – te cztery kraje Chińczycy traktują priorytetowo nie tylko z uwagi na duże znaczenie gospodarcze, ale także gotowość do coraz większego zdystansowania się do Waszyngtonu.

Największy sukces Wang na razie odniósł w Rzymie. Tu Luigi di Maio, szef MSZ, otwarcie przyznał, że oba kraje łączy „strategiczne partnerstwo". Włochy były pierwszym państwem na naszym kontynencie, które przystąpiło do kluczowego projektu Xi Jinpinga Jednego Pasa i Jednej Drogi. Chodzi o sieć projektów transportowych, które mają ułatwić zacieśnienie współpracy gospodarczej. Co jeszcze bardziej znaczące, włoski lewicowy rząd odmówił wprowadzenia ograniczeń dla budowy przez Huawei sieci internetowej piątej generacji 5G.

Czytaj także: Ameryka ma prawo być zawiedziona umową z Chinami

– Nie pozwolimy, aby inne kraje niszczyły współpracę, jaką zawiązały suwerenne państwa – oświadczył Wang Yi.

Włochy były obok Hiszpanii i Francji tym krajem Unii, którego gospodarka najbardziej ucierpiała z powodu pandemii. Państwo desperacko szuka więc źródeł pobudzenia koniunktury. Na tym bardzo mocno grają Chińczycy.

Ale to jest argument, który jest także skuteczny w kontaktach z Niemcami. W czerwcu niemiecki eksport do Chin wzrósł o 14,9 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca, bo Państwo Środka zdołało relatywnie szybko opanować zarazę. W tym samym czasie sprzedaż towarów z Niemiec do USA spadła jednak o 20,7 proc. Ameryka z przeszło 6 mln przypadków zakażeń i 183 tys. zgonów została dotknięta jak żaden inny kraj pandemią.

– Musimy utrzymywać z Chinami otwarty dialog – zapowiedziała pojednawczo kanclerz przed przyjazdem w poniedziałek Wang Yi do Berlina.

Jednym z sygnałów, że Niemcy nie zamierzają przyjmować zbyt ostrej linii wobec Pekinu, jest deklaracja Deutsche Telekom, że nadal będzie korzystał ze sprzętu Huawei przy budowie sieci 5G, choć w ograniczonym stopniu. Koncern zaopatruje się przy tej okazji w 30 proc. u chińskich dostawców, ale w 25 proc. u europejskich i w 25 proc. u amerykańskich.

Decydującym testem dla postawy Berlina będzie zawarcie lub nie porozumienia między UE i ChRL o ochronie inwestycji. Chińczycy chcą, aby dokument sankcjonował wszystkie punkty, które są przedmiotem ostrej krytyki Amerykanów, w szczególności transfer wrażliwych technologii, pobłażliwe podejście do ochrony własności intelektualnej oraz przyzwolenie na publiczną pomoc w wielkiej skali dla chińskich firm. Wang zapowiedział, że chciałby, aby taka umowa została zawarta do końcu roku. Czy tak się stanie – nie wiadomo. Niemcom, którzy przewodzą obecnie Unii, nie udało się utrzymać planu organizacji w Lipsku szczytu unijnych przywódców z Xi. W Niemczech narasta także bunt opinii publicznej z powodu działań autorytarnego, chińskiego reżimu. Posłowie Bundestagu przyjęli w piątek uchwałę, w której apelują do szefa MSZ Heiko Maasa o „twarde postawienie" w rozmowie z Wangiem Yi sprawy represji przeciw Ujgurom i działaczom demokratycznym w Hongkongu.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

– Chiński wąż staje się coraz bardziej groźny. Europa nie może zachowywać się jak królik, którego widok takiego węża paraliżuje. Europa musi z Chinami mówić jednym głosem i twardo bronić swoich wartości – uznał przed przyjazdem szefa chińskiej dyplomacji minister ds. europejskich Michael Roth.

W przeszłości za takimi deklaracjami nie szło jednak zbyt wiele. Dwa dni temu Wang Yi usłyszał zresztą od Emmanuela Macrona wyrazy podobnej „troski" z powodu sytuacji w Hongkongu i losu, jaki został zgotowany Ujgurom. Ale jednocześnie francuski prezydent uznał, że trzeba zacieśnić współpracę m.in. w handlu rolno-spożywczym i przemyśle transportowym.

Wang Yi poza Unią poświęcił także kilka godzin na przyjazd do Oslo. Relacje z Norwegią zostały zamrożone na sześć lat po tym, gdy Nagrodę Nobla otrzymał w 2010 r. nieżyjący już dziś, a wówczas uwięziony, działacz demokratyczny Liu Xiaobo. W czasie konferencji prasowej szef chińskiej dyplomacji ostrzegł Norwegów, że jeśli Nobel zostanie „upolityczniony" i przyznany obrońcom praw człowieka w Hongkongu, reakcja Pekinu będzie jeszcze ostrzejsza. Czy Komitet Noblowski to uwzględni, okaże się 10 grudnia.