Jeden z liderów Konfederacji ocenił, że gdyby w ramach akcji #otwieraMY wszyscy otworzyli swoje lokale i inne biznesy, "władza nie ośmieliłaby się karać".

Przekonywał też, że restauracje "nie są dla zysku restauratorów", ale po to, by klienci mogli w nich zjeść. Dlatego, uzasadniał, problem upadku gastronomii dotyczy wszystkich jedzących w restauracjach i innych lokalach.

Zdaniem Korwin-Mikkego rozporządzenie, na którego podstawie zamknięto lokale, jest "w większości sprzeczne z prawem", a "generalnie, jeśli prawo jest idiotyczne, to dobrze je łamać".

Polityk zastrzega, że nie namawia do otwierania lokali, ale uważa, że ci, którzy to robią, są dzielni. "My, prawica, dbamy o ludzi" - argumentował.

Mówiąc o walce z pandemią, Korwin-Mikke ocenił, że "polski rząd jest największym wrogiem polskiego narodu" - walka z epidemią jego zdaniem nie przyniosła żadnych efektów, a "w wyniku tego, że państwo walczyło z koronawirusem umiera miesięcznie 16 tysięcy osób więcej".

Polityk ocenił też sytuację w Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem kraj ten jest "znacznie bardziej komunistyczny niż Chiny", a przejęcie władzy przez Bidena porównał z rządami Hitlera w Niemczech i Stalina w Rosji.

- Faszyzm w tej chwili nadciąga, różnica jest taka że Hitler zdobył władzę w zrujnowanych Niemczech, Stalin w zrujnowanej Rosji, natomiast towarzysz Biden dostaje władzę w państwie które się ogromnie zadłużyło, aby mieć największą armię świata - stwierdził.

Korwin-Mikke zapowiedział też, że wystąpi do sądu o odszkodowanie za usunięcie jego fanpage'u. Stwierdził, że skoro Fb zrezygnował z dochodów z jego profilu, to miał do tego prawo, ale "musi za to zapłacić ogromne odszkodowanie".