W połowie lutego w związku z trwającym w ugrupowaniu konfliktem o przywództwo Sąd Koleżeński Porozumienia zdecydował o wydaleniu z partii ośmiorga polityków, w tym posła Włodzimierza Tomaszewskiego.

- Zaprzeczam, nie usunięto mnie. Jestem w Porozumieniu, w którym trwa głębszy spór - powiedział "Dziennikowi Łódzkiemu" polityk. Ocenił, że Porozumienie powinno przyciągać do Zjednoczonej Prawicy "wyborców centrum, którzy nie chcą głosować wprost na PiS".

- Ja chcę wzbogacać PiS, chcę wzbogacać Zjednoczoną Prawicę i taką rolę przypisuję Porozumieniu, ponieważ tylko wtedy można realizować program. Jeżeli będzie próba wyprowadzenia Porozumienia ze Zjednoczonej Prawicy na drugą stronę, to nie będzie żadnych możliwości, a Porozumienie zniknie - oświadczył.

Czytaj także:
Koronawirus w Polsce. Rząd przedłuża obostrzenia w całym kraju, zaostrza w woj. pomorskim

Włodzimierz Tomaszewski dodał, że prowadził działania przeciwstawiające się "próbie wyprowadzenia Porozumienia ze Zjednoczonej Prawicy".

- Tu jest pewien sukces, bo to działanie wiosną ubiegłego roku, jesienią i teraz, przynosi ten owoc, że wszystkie strony tego sporu deklarują, że chcą być trwałymi partnerami w ramach Zjednoczonej Prawicy. Ale rzeczywistość była taka, że wiosną 2020 r. Jarosław Gowin widział się już w roli marszałka Sejmu, prezydenta czy premiera - zaznaczył dodając, że lider Porozumienia myślał o opuszczeniu koalicji.

- Jarosław Gowin moim zdaniem nastawił się na to, że skoro Porozumienie zdobyło tyle mandatów, to w następnych wyborach nie będzie mile widziane na wspólnych listach, stąd pewnie próba sytuowania się "poza" - mówił rozmówca "Dziennika Łódzkiego". Przypomniał sprzeciw Gowina wobec korespondencyjnych wyborów prezydenckich w terminie majowym.

- Wtedy zaczęło się już kuszenie go przez opozycję i wyobrażenia Gowina, że będzie premierem czy później prezydentem. Nastąpiło kolosalne starcie - powiedział Tomaszewski.

Poseł ocenił, że jego sejmowe wystąpienie, w którym mówił, że głosowanie może zostać przeprowadzone bezpiecznie, przekonało część posłów Porozumienia, ale Jarosław Gowin nie zmienił zdania i zrezygnował ze stanowiska wicepremiera.

- Ja u prezydenta powiedziałem wprost: los Porozumienia jest związany z losem prezydenta - nie będzie Dudy, nie będzie Porozumienia. Dla części posłów Porozumienia, którzy tam byli, to był szok - oświadczył Tomaszewski.

Dopytywany, czy jego zdaniem gdyby nie jego opór, to nie byłoby rządu PiS - Solidarna Polska - Porozumienie, poseł Tomaszewski odparł, że poszedł wtedy "bardzo ekspansywnie". - I w kwestiach przekonywania posłów, i w rozmowach u prezydenta i na konferencji w Sejmie - stwierdził. Dodał, że gdyby nie ta "batalia", Jarosław Gowin przeszedłby na stronę opozycji, pociągając za sobą pięciu-sześciu posłów.