Słowa prezydenta wywołały oburzenie w kraju, który od lat pogrążony jest w głębokim kryzysie gospodarczym odczuwalnym przez wszystkich obywateli kraju. Oficjalnie w ubiegłym roku inflacja w Wenezueli osiągnęła niemal 10 tysięcy procent. Kryzys gospodarczy doprowadził do deficytu na rynku podstawowych produktów: żywności i leków.

13 proc. dzieci w Wenezueli jest poważnie niedożywionych - szacuje UNICEF.

Od 2017 roku Wenezuela nie publikuje danych na temat śmiertelności niemowląt. W 2017 roku resort zdrowia ujawnił, że w 2016 roku w Wenezueli zmarło ich 11466 - co oznaczało 30-procentowy wzrost śmiertelności niemowląt.

W ciągu ostatnich lat z Wenezueli wyjechało 4,5 mln obywateli tego kraju.

"Szpitale nie funkcjonują, szczepionek brakuje, kobiety nie mogą karmić piersią, ponieważ są niedożywione, nie mogą też kupić mleka w proszku, ponieważ ich na to nie stać" - wyliczała na Twitterze Manuela Bolivar, opozycyjna polityk.

Organizacja broniąca praw kobiet Avesa, z siedzibą w Caracas, nazwała słowa Maduro "nieakceptowalnymi". Podkreśliła, że kobiety są "czymś więcej niż macicą, są obywatelkami i mają prawa".