Jeszcze we wtorek Szczygło mówił, że Macierewicz będzie nadal szefem SKW w randze sekretarza stanu, komisji weryfikacyjnej WSI i posłem PiS, by„mógł spokojnie pracować”.

W środę „Rz” przypomniała, że podobny manewr zastosował premier Leszek Miller w 2001 r. Mianował posła SLD Zbigniewa Siemiątkowskiego szefem UOP i sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Wybieg zanegowało trzech konstytucjonalistów, którzy sporządzili dla premiera ekspertyzę. Udowodnili w niej, że łączenie stanowiska w administracji rządowej, nawet w wypadku sekretarza stanu, z mandatem posła, narusza konstytucję. Premierowi grozi za to Trybunał Stanu.

Dotychczasowy Szef Służby Wywiadu Wojskowego, dostał jeszcze większą władzę

Szef MON musiał to wiedzieć, bo w 2002 r. z ramienia Klubu Parlamentarnego PiS Zbigniew Wassermann złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności kilku przepisów ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu (Szczygło był wtedy posłem). Poseł Wassermann argumentował, że „przyznanie w ustawie szefom agencji rangi sekretarzy stanu jest obejściem konstytucyjnego zakazu łączenia mandatu posła z zatrudnieniem w administracji rządowej”.

W środę minister Szczygło wręczył Macierewiczowi nominację na stanowisko sekretarza stanu w MON. O tym, że Macierewicz zrezygnuje z szefowania SKW, nie było mowy. Ale potwierdził nam to Jarosław Rybak, rzecznik MON. Jednak decyzja o dymisji Macierewicza z SKW nie oznacza, że straci on wpływ na kontrwywiad. Dostał bowiem jeszcze większą władzę: jako wiceminister będzie odpowiedzialny za służby wojskowe. Szefem SKW ma zostać jego dotychczasowy zastępca. Rzecznik MON nie chciał ujawniać jego nazwiska.

Kiedy miesiąc temu Macierewicz wystartował w kampanii wyborczej do parlamentu, posłowie z komisji ds. specsłużb domagali się, aby zrezygnował z funkcji szefa SKW. Macierewicz nie posłuchał. Poszedł wtedy na urlop.