Podczas konferencji prasowej prezes PiS, były premier Jarosław Kaczyński oświadczył, że pełniąc funkcję szefa rządu nie zajmował się tak nieważną sprawą jak zagłuszanie pielęgniarek podczas ich protestu.

O doniesienia radia RMF FM pytali byłego premiera dziennikarze podczas konferencji w Nowym Sączu.

"Ja bym bardzo prosił radia, w szczególności niemieckie, by nie prowadziły kampanii zmierzającej do tego, aby odwracać uwagę od ważnych spraw, a zajmować się jakimiś bzdurami, zupełnie drobnymi wydarzeniami" - powiedział Jarosław Kaczyński.

Jak podało radio RMF FM, nie jest jasne, czy Jarosław Kaczyński sam podjął decyzję o zagłuszaniu. Na pewno jednak wiedział o takich działaniach i legalizował je.

Według informacji, Jarosław Kaczyński podpisał stosowny dokument dopiero w dniu, gdy pielęgniarki opuszczały budynek Kancelarii Premiera, czyli 26 czerwca. Zagłuszanie trwało od 19 czerwca.

W ciągu tego tygodnia dowożono do Kancelarii Premiera specjalistyczny sprzęt, by wzmocnić zagłuszanie, bo pielęgniarki wychylając się z okna, miały kontakt z koleżankami przed budynkiem.

Sprawą zajmie się teraz Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

O zagłuszaniu pielęgniarek informował sztab kryzysowy już w czerwcu wicepremier Przemysław Gosiewski - podaje Radio Zet. Wynika z tego, że o zagłuszaniu sióstr musieli wiedzieć wszyscy uczestnicy tego spotkania: posłanki Jolanta Szczypińska i Małgorzata Sadurska, oraz wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.

Szef kancelarii obecnego premiera Tomasz Arabski potwierdził istnienie dokumentu pozwalającego na działania BOR-u w związku z okupacją przez pielęgniarki Kancelarii Premiera.

Arabski nie chciał ujawnić treści dokumentu. Radio RMF FM twierdzi, że jest to polecenie służbowe premiera dla szefa BOR-u o podjęcie "działań w celu zabezpieczenia budynku w trakcie okupacji pielęgniarek, w tym działań, które zapewnią bezpieczeństwo teleinformatyczne".