„Aby kraj nasz był szczęśliwy, w którym mądrość będzie w cenie, oraz by był sprawiedliwy, trzeba zmienić w nas myślenie" – brzmi fragment „Wizji Polski" Kajetana Pyrzyńskiego, poety, wynalazcy, przedsiębiorcy i konsula honorowego Republiki Peru. Twierdzi on, że jest jedynym kandydatem na prezydenta w historii, który swój program wyborczy napisał wierszem. W dodatku w internecie można posłuchać programu deklamowanego przez zawodowego aktora.

Pyrzyński nie jest jedynym oryginałem w gronie kandydatów na głowę państwa. W poniedziałek minął termin na zgłoszenie komitetów w Państwowej Komisji Wyborczej, do czego potrzeba co najmniej tysiąca podpisów. Zrobiło to aż 40 pretendentów. W przypadku 34 komitetów PKW dokonała rejestracji, wydała też sześć decyzji odmownych.

Prawdopodobnie padł rekord wszech czasów. Np. przed wyborami w 2005 roku zarejestrowano 27 komitetów, w 2010 roku – 17, a w 2015 roku – 23.

Zaskakująca lista

Kto chce kandydować tym razem? Wśród komitetów są oczywiście te najpoważniejszych kandydatów: Andrzeja Dudy, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Roberta Biedronia, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Krzysztofa Bosaka i Szymona Hołowni.

Przeczytaj także: Kontrowersyjna fundacja uderza billboardami w Andrzeja Dudę

Poza tym startować chce grono kandydatów mniej lub bardziej znanych. Ci bardziej znani to m.in. były poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak, propagator demokracji bezpośredniej Paweł Tanajno, który kandydował już przed pięcioma laty, albo szef Unii Pracy Waldemar Witkowski.

Lista kandydatów nieznanych jest dłuższa i bardziej intrygująca. Są wśród nich m.in. były kaznodzieja metodystów Piotr Bakun, Grzegorz Sowa, przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego, znany z tego, że wypowiedział umowę ZUS i przestał płacić składki, oraz Jan Zbigniew Potocki, samozwańczy prezydent Polski, który jest posądzany o przywłaszczenie sobie tytułu hrabiowskiego.

Start zgłosili też liderzy partii kanapowych, w tym Wiesław Lewicki (Normalny Kraj), Leszek Samborski (Odpowiedzialność), Zbigniew Adamczyk (Związek Słowiański) oraz Sławomir Grzywa (Sami Swoi). Ten ostatni wystąpił w 2018 roku w reportażu Onetu o żołnierzach wysyłanych na przymusowe badania psychiatryczne. Twierdził, że opiniowanie go było formą represji za to, że zwracał uwagę na nieprawidłowości w jednostce. Jego komitet jest jednym z tych, którym PKW odmówiła rejestracji.

Wizja honestokracji

Skąd to pospolite ruszenie? Kajetan Pyrzyński wyjaśnia „Rzeczpospolitej", że zdecydował się kandydować, bo ma ciekawą wizję Polski. – Chciałbym wprowadzenia honestokracji, systemu, w którym ludzi nagradza się za wybitne osiągnięcia dodatkowymi głosami wyborczymi – mówi.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Sławomir Grzywa z kolei pisze o sobie w internecie, że jest jedynym kandydatem niebędącym „bucem, marionetką, produktem marketingowym itd.". A np. Grzegorz Sowa wyjaśnia, że „kandydowanie i ewentualne stanie się prezydentem jest wyśmienitą okazją do rozpoczęcia procesu zmiany systemu rządzenia, jaki wytworzyła obecna »klasa polityczna«".

Politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk mówi „Rz", że w dobie internetu więcej osób wierzy w swoje siły. – Internet i nowe środki przekazu tworzą iluzję łatwego dotarcia do opinii publicznej. Poza tym bipolarny spór w polskiej polityce upolitycznił społeczeństwo – dodaje.

Inaczej przyczyny wysypu kandydatów widzi pragnący zachować anonimowość ekspert od prawa wyborczego. – W myśl obecnych przepisów wystarczy zarejestrować komitet, by w całym kraju wprowadzić swoich ludzi do obwodowych komisji wyborczych, z czym wiążą się apanaże finansowe. Część komitetów mówi zresztą o tym zamiarze otwarcie – tłumaczy.

Jego zdaniem są marne szanse, by któryś spoza wiodących komitetów zarejestrował swojego kandydata, co jest konieczne do startu w wyborach. Potrzeba do tego co najmniej 100 tys. podpisów. W czwartek sztab Andrzeja Dudy ma złożyć ich 1,5 mln.