Nieoficjalnie wiadomo, że zarówno Małgorzata Tusk, jak i Małgorzata Napieralska już od jakiegoś czasu przygotowują się do wsparcia mężów w zbliżającej się kampanii wyborczej. Pierwsze występy obie mają już za sobą.
Żona premiera, która dotąd przez całą kadencję trzymała się raczej z dala od życia publicznego, z okazji Dnia Dziecka czytała dzieciom bajki podczas pikniku fundacji Itaka. Uaktywniła się także medialnie, udzielając obszernego wywiadu jednemu z pism kolorowych.
Z kolei żona lidera SLD zapowiedziała pod koniec maja, że chce się zaangażować w tworzenie kobiecego programu Sojuszu.
– A takich wydarzeń będzie w tej kampanii dużo więcej – zapowiada jeden z polityków SLD. – Bo skoro Platforma chce, by te wybory były plebiscytem na najlepszego premiera, to jest oczywiste, że u boków kandydatów pojawić się muszą także ich żony.
Dodatkowo Platforma i SLD chcą zyskać na tym, że PiS i PSL pozostaną na tym polu z tyłu. Jarosław Kaczyński jest bowiem kawalerem, a Waldemar Pawlak nie pokazuje się publicznie z partnerką.
Konsultant polityczny Eryk Mistewicz zwraca uwagę, że jeśli rzeczywiście uda się zogniskować kampanię wokół starcia dwóch Małgorzat, to SLD odniesie w ten sposób dodatkowe zwycięstwo. – W ideowym sporze między PO i PiS dla lewicy nie było dotąd miejsca. A wprowadzenie do kampanii nowego elementu burzy dotychczasowy schemat, dzięki czemu lewica może wejść do gry – wyjaśnia.
Rzecznik SLD Tomasz Kalita potwierdza, że Małgorzata Napieralska na pewno będzie się w kampanii pojawiać u boku męża. Twierdzi jednak, że nie będzie się ona angażować w polityczne działania partii.
Również Małgorzata Kidawa-Błońska z PO mówi, że ewentualne pojawienie się żony premiera na pewno nie będzie mieć charakteru polityczno-partyjnego.
Eksperci podają jeszcze jeden powód, dla którego liderzy chętnie sięgną w kampanii po pomoc żon.
Specjalistka od kreowania wizerunku osób publicznych Joanna Gepfert zwraca uwagę, że w tej kampanii po raz pierwszy obowiązywać będzie zakaz płatnych reklam wyborczych. To zaś zmusza partie do poszukiwania nowych dróg dotarcia do wyborców. – Zaangażowanie żony polityka jest tu idealnym rozwiązaniem – uważa.
Jak tłumaczy, przede wszystkim dlatego, że małżonka lidera przyciąga uwagę osób, które nie są zainteresowane polityką jako taką. Po drugie, jej obecność u boku polityka zawsze przynosi w kampanii korzyści.
– Dodatkowo zaś oznacza pomnożenie obecności polityka i sprawia, że zyskuje on adwokata własnej sprawy. A w kampanii to rzecz bezcenna – dodaje Gepfert.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora k.manys@rp.pl