Przepisy, nad którymi zaczyna pracować Sejm, mogą przynieść milionowe zyski inwestorom budującym wyciągi dla narciarzy. Dają im bowiem prawo zajmowania prywatnych gruntów, a budowę narciarskiej infrastruktury traktują jak cel publiczny.
Niekorzystne dla górali zapisy PO próbuje przemycić w niebudzącym poza tym kontrowersji projekcie nowelizacji kilku ustaw.
Przed wakacjami wydawało się, że pomysł na taką zmianę prawa nie przejdzie. Po krytycznej publikacji „Rz” Sejm porzucił w maju prace nad nowelizacją kodeksu cywilnego, która miała wprowadzić służebność przesyłu (chodzi o udostępnianie gruntów np. pod linie wysokiego napięcia) także dla transportu linowego.
Krzysztof Kwiatkowski, szef nadzwyczajnej komisji do spraw kodyfikacji prawa cywilnego, obiecał, że „transport linowy” zostanie wyrzucony z projektu nowelizacji.
Teraz okazuje się, że wrócił w innym poselskim projekcie.
– Posłowie Kwiatkowski i Kozdroń osobiście zapewniali mnie, że zadbają o to, by te zapisy zostały wykreślone – mówi „Rz” posłanka SLD Małgorzata Szmajdzińska. – Żaden słowem nie wspomniał, że to znów trafia do komisji.
– To nie ja obiecywałem – obrusza się dziś Jerzy Kozdroń, który odpowiadał za rządowy projekt i jest autorem nowego.
Zgodnie z propozycją PO właściciel wyciągu będzie mógł wejść na czyjś grunt bez zgody właściciela. Jeszcze w rządowej wersji nowych przepisów musiał się na to zgodzić starosta, teraz – według pomysłu z projektu poselskiego – wystarczyłoby żądanie właściciela wyciągu, który chce np. poszerzyć nartostradę pod cel publiczny. Tworzone na wzór specustawy drogowej na Euro 2012 przepisy zakładają przy braku zgody właściciela najwyżej miesięczne negocjacje i rygor natychmiastowej wykonalności. Wyciąg i trasy byłyby wytyczane i budowane, a odszkodowanie byłoby równe wyłącznie utracie wartości ziemi, na której zimą i tak nie rośnie trawa.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Józefa Chromik, szefowa Federacji Obrony Podhala, nie kryje oburzenia uporem PO. – Właściciele gruntów nie chcą podpisywać umów dzierżawy z inwestorami wyciągów na Galicowej Grapie (niedaleko Poronina – red.) – zauważa. – Boją się, że jak wejdą te przepisy, to dzierżawa automatycznie zamieni się w służebność. A odszkodowanie przeliczą nam według cen kopek siana.
Oprócz łatwego wchodzenia na prywatne grunty i rozbudowywania w ten sposób ośrodków narciarskich idzie o duże oszczędności na już istniejących nartostradach. Dziś spółka Polskie Koleje Linowe, którą chce kupić m.in. Adam Bachleda-Curuś, były burmistrz Zakopanego, płaci właścicielom gruntów 1 zł od mkw. Jedna trasa długości 2,5 km rocznie i szerokości 50 m kosztuje go 125 tys. zł (właściciele po podatkach mają z tego 51 tys. zł) Według nowych przepisów umowy dzierżawy zamieniłyby się automatycznie w służebność gruntową, znacznie tańszą.
– Nie tworzymy prawa dla określonej grupy interesu – zapewnia Witold Pahl (PO), sprawozdawca nowelizacji.
Co jest celem publicznym, który pozwala wejść na czyjś grunt? Projekt odsyła m.in. do celów „określonych w odrębnych ustawach”. A np. z ustawy o sporcie wynika, że mogą je sformułować w uchwałach samorządy i zlecić, by wyciągi i nartostrady budowały im prywatne firmy na cudzych gruntach, ale przeznaczonych pod rekreację.
Józefa Chromik wie, co mogą przynieść takie przepisy. Większość terenów wokół Zakopanego ma w miejscowych planach zagospodarowania grunty pod usługi sportowe, turystyczne i rekreacyjne.
– Uchwały rad gmin o rekreacji jako celu publicznym to formalność – uważa. – Potem wszystko pójdzie jak z płatka: przedsiębiorca zechce cel zrealizować na cudzym gruncie i wywłaszczy właściciela wbrew jego woli.
Według Pahla wątpliwości, np. czy dany biznes narciarski ma charakter publiczny, będzie rozstrzygał sąd powszechny. – Uchwały można zaskarżać, ale być może trzeba iść w kierunku precyzyjnego określenia celu publicznego, by to sformułowanie nie wywoływało grozy – przyznaje Jerzy Kozdroń.
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ma się odbyć w Sejmie w przyszłym tygodniu.
Federacja Obrony Podhala boi się, że przepisy zostaną przepchnięte w atmosferze starań o igrzyska w Zakopanem w 2022 r. Inicjatywa zyskała mocne poparcie prezydenta Bronisława Komorowskiego i rozpaliła wyobraźnię samorządowców z Podhala.