Józef Oleksy, wiceprzewodniczący partii, zaprezentuje ten pomysł Radzie Krajowej 30 października. Raport ma być przedstawiony na przyszłorocznym kongresie lewicy społecznej, do którego szykuje się Sojusz.
– Chcemy przedstawić audyt stanu gospodarki i społeczeństwa – mówi „Rz" Tomasz Kalita, szef SLD-owskiego think tanku Centrum Daszyńskiego.
Raport będzie zawierał na przykład opracowanie dotyczące szans i aspiracji młodego pokolenia pt. „Porażka neoliberalnego modelu polityki społecznej w latach 2007–2012", ocenę konstytucji po 15 latach od jej uchwalenia czy ocenę polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.
Przygotowaniem do kongresu lewicy społecznej są także konferencje tematyczne, które od początku października organizuje SLD. Na ostatniej z nich Grzegorz Kołodko, były minister finansów, mówił m.in.: „Dziś spora część Polaków żyje i pracuje w innych krajach. Za czasów rządów SLD więcej ludzi przyjeżdżało do Polski, niż z niej wyjeżdżało. A czy wtedy po naszych ulicach jeździło więcej bmw? Nie! Ale my stworzyliśmy perspektywę rozwoju! Niestety, prawica wyzerowała gospodarkę".
Czy w takim tonie będzie utrzymany raport Sojuszu? Józef Oleksy, wiceprzewodniczący partii, w rozmowie z „Rz" twierdzi, że nie. – Po pierwsze, jesteśmy jak najdalsi od katastrofizmu, nie zamierzamy napędzać stracha obywatelom – mówi Oleksy. – Po drugie, chcemy rzetelnie ocenić zmiany, które zaszły, a gołym okiem widać, w których obszarach sytuacja diametralnie się zmieniła.
Józef Oleksy zapewnia, że SLD nie chce straszyć społeczeństwa
Wiceszef Sojuszu zaznacza jednak, że wypunktuje również zagrożenia, np. brak rodzimego potencjału rozwojowego.
– Trzeba sobie zadać pytanie, co będzie napędzało wzrost gospodarczy, gdy skończą się środki unijne – mówi był premier. – O pomstę do nieba woła też poziom innowacyjności naszej gospodarki, a przecież jest to przepustka do rozwoju i wzrostu gospodarczego.
Socjolog prof. Janusz Czapiński, autor prezentowanej co dwa lata diagnozy społecznej, uważa, że sporządzenie kompleksowego raportu o osiągnięciach ostatnich 20 lat polskiej transformacji jest niezłym pomysłem. Pod warunkiem że nie będzie to zabarwione politycznie.
– Choć bez raportu wiadomo, że złoty okres polskiej gospodarki przypadał na lata 1993–1997, czyli na okres pierwszych rządów SLD – PSL, kiedy wzrost PKB sięgał 7 proc. rocznie – przypomina Czapiński. – Nigdy później nie udało się tego powtórzyć.
Socjolog uważa więc, że nawet bez podpierania się ideologią Sojusz będzie mógł się chwalić skutecznością swoich gabinetów.