W wielu miastach Białorusi doszło w niedzielę wieczorem do starć obywateli z milicją. Białorusini wyszli na ulice w ramach sprzeciwu wobec władzy.
Wiele osób zarzuca władzy, że doszło do sfałszowania wyników wyborów prezydenckich. CKW poinformowała w poniedziałek rano, że ubiegający się o reelekcję Aleksander Łukaszenko zdobył ponad 80 proc. głosów.
- To wygląda zdecydowanie lepiej niż zdarzenia z Majdanu na Ukrainie. Życzmy Białorusinom, żeby sytuacja w ich kraju rozwijała się w takim kierunku, żeby nikt nie zginął. Myślę, że przede wszystkim (Polska powinna - red.) spokojnie obserwować. Jeżeli wydawać jakiekolwiek stanowiska, to bardzo ostrożne - powiedział w rozmowie z Polsat News poseł Konfederacji Krzysztof Bosak.
Czytaj także: Polskie MSZ apeluje do władz Białorusi
- Jeżeli społeczeństwo białoruskie zechce zrobić wystąpienia tak szerokie i silne, że doprowadzą do zmiany władzy, to ta zmiana prędzej czy później nastąpi. Żadna władza nie jest w stanie się utrzymać przy braku akceptacji większości społeczeństwa - dodał.
Poseł Konfederacji dodał, że nie wierzy w oficjalny wynik wyborów. - Jest wiele państw na świecie, które nie mają uczciwych wyborów, z którymi pozostałe państwa utrzymują relacje handlowe czy polityczne, bo chcą zagwarantować swoim obywatelom jak najlepsze warunki - powiedział.
Zdaniem Bosaka błędem ostatnich 20 lat było wspieranie przez polskie władze białoruskie opozycji. - Im bardziej to robiły, tym opozycja była słabsza i tym gorsze mieliśmy relacje z władzami, z którymi inne państwa robiły interesy - ocenił.