Wyniki wyborów do Kongresu i przejęcie kontroli nad obiema izbami przez demokratów to poważny cios dla Izraela – ocenił w środę portal Ynet. Według serwisu porażka republikanów jest zarazem porażką Donalda Trumpa i Beniamina Netanjahu.

Ynet zwrócił uwagę, że wynik głosowania może być również sukcesem Iranu. Trump i Netanjahu wspólnie doprowadzili bowiem do wojny przeciwko Teheranowi.

„Główny wniosek z wyborów jest taki, że Izrael, a zwłaszcza Netanjahu, stali się w USA obciążeniem w kontekście wyborczym” – napisał portal.

Jako przykład wskazał ogłoszenie przez Trumpa zakończenia pomocy wojskowej dla Izraela właśnie w dniu wyborów. Zdaniem Ynet prezydent USA próbował w ten sposób ograniczyć polityczne straty. Krytyka Izraela była bowiem jednym z elementów kampanii Demokratów.

Czytaj więcej

„Przegraliśmy z powodu wojny”. JD Vance wskazuje winnego klęski republikanów

Portal podkreślił, że przez dziesięciolecia Kongres pozostawał zdecydowanie proizraelski, tymczasem w jego nowym składzie znajdzie się wielu polityków krytycznych wobec izraelskiej polityki.

Jednym z nich jest Abdul El-Sayed, wybrany do Senatu z Michigan. Polityk sprzeciwia się bezwarunkowej pomocy wojskowej dla Izraela i uważa, że amerykańskie środki powinny być przeznaczane przede wszystkim na potrzeby obywateli USA.

Były ambasador ostrzega przed końcem dotychczasowego sojuszu

Podobnie wyniki wyborów ocenił Michael Oren, były ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych. Na łamach dziennika „Israel Ha-Jom” wskazał, że zwycięstwo El-Sayeda pokazuje kierunek zmian w amerykańskim Kongresie.

Oren ostrzegł, że zakończenie pomocy wojskowej dla Izraela może być dopiero początkiem. Jego zdaniem zagrożone są również współpraca wywiadowcza, wspólne projekty zbrojeniowe i dostawy kluczowych komponentów wojskowych.

Były ambasador nie wykluczył także ograniczeń wizowych oraz sankcji dotyczących handlu z izraelskimi osiedlami na okupowanym Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie.

Czytaj więcej

Witold M. Orłowski: Donald Trump przegrał wybory, bo stracił serca

„Tak kończy się trwająca pół wieku epoka w stosunkach USA i Izraela, jakie znaliśmy. To, co nas czeka, pozostaje całkowicie spowite mgłą” – napisał Oren.

Wezwał jednocześnie izraelskie władze do działań, które mogłyby złagodzić skutki zmian politycznych w Waszyngtonie. Wśród nich wymienił przeciwdziałanie przemocy żydowskich osadników wobec Palestyńczyków oraz nielegalnej rozbudowie osiedli.

Oren opowiedział się również za rezygnacją z ambicji terytorialnych w Strefie Gazy, Syrii i Libanie oraz ponownym zadeklarowaniem gotowości do pokoju ze wszystkimi sąsiadami Izraela.

Zdaniem byłego ambasadora takie działania mogłyby ograniczyć ryzyko amerykańskich sankcji i złagodzić konsekwencje zmian politycznych w Stanach Zjednoczonych.