Abdul El-Sayed, a raczej Abdulrahman Mohamed El-Sayed (imię skrócił już jako dziecko, gdyż miał obawy, że innym osobom będzie je trudno wymówić) urodził się w 1984 r. w Detroit w stanie Michigan. Jego ojciec to imigrant z Egiptu. 

W rodzinie spotykały się imigracyjne doświadczenia i wielopokoleniowe amerykańskie tradycje. Sam Abdul El-Sayed jest muzułmaninem, a jego ojciec - imamem.

Studiował biologię i nauki polityczne na University of Michigan. Miał świetne wyniki i został wyznaczony do wygłoszenia przemówienia inauguracyjnego dla studentów w 2007 r.. Jak sam wspomina - obecny na wydarzeniu były prezydent Bill Clinton namawiał go później na zaangażowanie się w służbę publiczną.

El-Sayed planował zostać neurochirurgiem. Zamiast jednak leczyć pojedynczych pacjentów zainteresował się dostępnością ochrony zdrowia. Zauważył, że niektóre, biedniejsze społeczności mają gorszy dostęp do opieki, chorują częściej, żyją krócej.

Czytaj więcej

LeBron James kontra Donald Trump z hymnem USA w tle. „Totalna hańba”

Pierwsze kroki w polityce

W 2015 r. El-Sayed został urzędnikiem. Ówczesny burmistrz Detroit Mike Duggan powierzył mu misję odbudowy miejskiego departamentu zdrowia. Miasto dwa lata wcześniej ogłosiło bankructwo, część usług publicznych, w tym administracja zdrowotna zostały sprywatyzowane.

Realizował inicjatywy zapewniania bezpłatnych okularów dla dzieci, ograniczania nieplanowanych ciąż u najmłodszych czy walki z zanieczyszczeniem powietrza. W 2016 r. został wybrany urzędnikiem roku przez Michigan League of Conservation Voters. Rok później El-Sayed zrezygnował z funkcji publicznej, by zaangażować się w kampanię wyborczą.

W 2018 r. wystartował w prawyborach Partii Demokratycznej na gubernatora Michigan. Uważany był za jednego z tych polityków, którzy poszli w ślady socjalistycznego senatora z Vermont Berniego Sandersa. El-Sayed postulował wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, inwestycje w energię odnawialną, zapewnienie mieszkańcom dostępu do czystej wody i ograniczenie wpływu wielkich korporacji na decyzje władz. Prawybory przegrał, zajmując drugie miejsce. Zdobył jednak ponad 340 tys. głosów, co było początkiem budowania swojej pozycji w progresywnym skrzydle demokratów.

Rozwijał się jako publicysta i ekspert. W 2019 r. zaczął prowadzić podcast „America Dissected”, gdzie zajmował się polityką zdrowotną, epidemiologią i nierównościami społecznymi. Dużo miejsca w kolejnych latach poświęcił pandemii COVID-19. Napisał także kilka książek, w tym o koncepcji powszechnego systemu ubezpieczeń.

W 2020 r. znalazł się w zespole zadaniowym ds. ochrony zdrowia powołanym przez Joe Bidena i Berniego Sandersa w ramach porozumienia jednoczącego demokratów przed wyborami prezydenckimi.

W grudniu 2022 r. powrócił do administracji publicznej, obejmując stanowisko dyrektora Departamentu Zdrowia w hrabstwie Wayne, obejmującym m.in. Detroit. Odpowiadał m.in. za umarzanie długów medycznych i walkę z epidemią opioidową. W 2025 r. odszedł ze stanowiska, by znów wystartować w kampanii wyborczej - tym razem do Senatu.

Czytaj więcej

Trump „panem weto”? Zapowiada, co zrobi, jeśli demokraci przejmą Kongres

Kontrowersje wokół kwestii strefy Gazy

W prawyborach zmierzył się m.in. z kongresmenką Haley Stevens, reprezentującą establishmentowe skrzydło Partii Demokratycznej. Kampania była zacięta, zwłaszcza, że Stevens dysponowała znacznie większym wsparciem finansowym, popierali ją także umiarkowani demokraci. El-Sayed zyskał z kolei wsparcie Berniego Sandersa, a także lokalnego związku zawodowego pracowników motoryzacji. W sierpniu 2026 r. wygrał prawybory, pokonując Stevens niewielką różnicą głosów.

El-Sayed jest uważany w USA za kontrowersyjnego polityka, nie tylko ze względu na ostre wypowiedzi. Jest też jednym z najbardziej zaciekłych krytyków izraelskiej polityki wobec Palestyńczyków. Działania w Gazie określa mianem ludobójstwa i krytykuje wsparcie wojskowe dla Izraela.

- Pieniądze, które wydajemy na dotowanie apartheidu na Zachodnim Brzegu, to pieniądze, które powinny być przeznaczone na West Side (część Detroit) - mówił w rozmowie z Jonem Stewartem. - To są nasze pieniądze, powinny być wydane tutaj - mówił.

Wiele kontrowersji wywołała jego wypowiedź o zamachu na synagogę w West Bloomfield Township w Michigan, do którego doszło w marcu 2026 r.. Choć El-Sayed powiedział, że "nic nie usprawiedliwia haniebnego ataku", to jednocześnie stwierdził, że należy zrozumieć, że "skrzywdzeni ludzie krzywdzą innych", nawiązując do sytuacji w strefie Gazy. Słowa te wywołały oburzenie wśród społeczności żydowskich oraz republikanów, którzy oskarżyli go o próbę usprawiedliwienia agresji. Później polityk przepraszał za te słowa i twierdził, że został źle zrozumiany.

Wypowiedzi El-Sayeda, m.in. o Izraelu, doprowadziły także do zaskakującego ruchu ze strony dawnej rywalki, kongresmenki demokratów Haley Stevens. Na finiszu kampanii polityka poparła jego rywala, republikanina Mike'a Rogersa.

Trump oskarżał go o „dżihadyzm”

El-Sayed jako muzułmanin był też w kampanii wyborczej ostro krytykowany przez swoich politycznych rywali. - Jestem tu, by powstrzymać dżihadystę i członka Bractwa Muzułmańskiego przed zostaniem senatorem - mówił prezydent USA Donald Trump w trakcie wystąpienia Port Huron.

- Byłby jedynym senatorem, który musiałby przechodzić przez wykrywacz metalu, zanim zostanie wpuszczony do Senatu. Chcę, żeby miał wykrywacz metalu - dodawał. Z kolei wiceprezydent J.D. Vance sugerował, że El-Sayed nie jest Amerykaninem.

Polityk demokratów nie pozostawał dłużny. - Donald Trump jest idiotą. Cokolwiek o nim myślisz, jest geniuszem w jednej rzeczy i jest to zdobywanie uwagi, a to dlatego, że tata mu jej wystarczająco nie dawał - powiedział El-Sayed w podcaście komika Hasana Minhaja.

- A ponieważ był "nepo baby", ponieważ miał środki, szybko zdał sobie sprawę, że po prostu pragnie uwagi, i wtedy użył taktyki zastraszania, której używa teraz, aby ją zdobyć. Ale ten facet jest idiotą. To znaczy, po prostu głupcem, kiedy przychodzi co do czego - mówił.

Oskarżał także współpracowników Trumpa, m.in. wiceprezydenta J.D. Vance'a, nazywając ich "kundlami dla najgłupszej osoby w pokoju". - Krajem rządzi cała paczka najgłupszych albo najbardziej tchórzliwych ludzi - przekonywał.