Sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Markwayne Mullin w lipcu ogłosił, że DHS porównał listy wyborców z Nevady, Pensylwanii, New Jersey i Kalifornii z federalnymi rejestrami imigracyjnymi.
– Zidentyfikowaliśmy 250 tys. „nieobywateli” zarejestrowanych do głosowania w zaledwie czterech stanach – powiedział Mullin.
Przedstawiciel administracji Trumpa uznał te dane za dowód potwierdzający powtarzane od lat przez prezydenta twierdzenia, że w amerykańskich wyborach głosują osoby, które nie mają obywatelstwa USA.
– Jedną rzeczą, którą kocham w liczbach, a uwielbiam fakty, jest to, że nie kłamią – mówił Mullin.
Ustalenia CNN dotyczące Nevady pokazują jednak, że dane, na których oparto te deklaracje, były wstępne
DHS wskazał niemal 16 tys. osób. Potwierdzono 185 przypadków
W lipcu DHS informował, że na listach wyborców w Nevadzie zidentyfikował 15 903 osoby niebędące obywatelami USA. Podczas spotkania z urzędnikami wyborczymi 13 sierpnia przedstawiciele departamentu przyznali jednak, że szczegółowo sprawdzili jedynie niewielką część tych przypadków.
Z nagrania spotkania oraz kilkunastu e-maili, z którymi zapoznał się CNN, wynika, że w wyniku ręcznej weryfikacji DHS potwierdził, iż 185 osób zarejestrowanych jako wyborcy nie ma obywatelstwa USA.
Los ponad 14 tys. pozostałych przypadków nie został jeszcze rozstrzygnięty. W tej grupie znalazło się 6200 osób, w przypadku których DHS uznał zgodność danych za „bardziej prawdopodobną”.
Nawet w przypadku tych 6200 osób nie ma jednak pewności, że rzeczywiście nie są one uprawnione do głosowania. Przedstawiciele DHS przyznali podczas spotkania, że część z nich może być naturalizowanymi obywatelami USA, a informacje o zmianie ich statusu mogły nie zostać jeszcze uwzględnione w rejestrach imigracyjnych.
Czytaj więcej
Przedstawiamy przegląd najważniejszych wydarzeń mijającej nocy: Donald Trump ogłosił wojnę gospodarczą przeciw Iranowi; w rosyjskim ostrzale Kijowa...
Urzędnicy departamentu przyznali również, że lista obejmująca 15 903 nazwiska była jedynie wynikiem wstępnej analizy.
C. Murphy Hebert, główna zastępczyni w biurze sekretarza stanu Nevada, zapytała podczas spotkania przedstawicieli DHS, czy oznacza to, że liczba około 15 tys. osób nie została zweryfikowana.
– Prawdopodobnie nie użyłabym sformułowania „nie została zweryfikowana” – odpowiedziała Kimberley Vogt, kierująca w DHS wydziałem zajmującym się oszustwami. Jak tłumaczyła, departament wykonał już część pracy, która pozwoliła wytypować te osoby, ale nie przeprowadzono jeszcze pełnej, indywidualnej weryfikacji każdego przypadku.
Vogt zaznaczyła jednocześnie, że wskazana liczba stanowi górną granicę i powinna maleć w miarę sprawdzania kolejnych osób.
DHS nie przekazał władzom Nevady całej listy 15 903 nazwisk. Departament tłumaczył, że chce uniknąć przekazywania informacji, które mogą okazać się nieprawidłowe.
– Będziemy ręcznie sprawdzać, żeby mieć pewność, że nie chodzi o czyjegoś ojca albo syna, tylko rzeczywiście o tę osobę. Wtedy zawęzimy listę do potwierdzonych dopasowań – powiedziała Vogt.
Czytaj więcej
Emily Underwood, jedna z najważniejszych współpracowniczek asystenta Donalda Trumpa, odchodzi. Jej rezygnacja jest kolejnym odejściem wysokiej rang...
Urzędnicy wyborczy i organizacje zajmujące się ochroną praw wyborczych od początku ostrzegali, że porównywanie różnych baz danych może prowadzić do wielu błędnych wskazań. Federalne rejestry dotyczące statusu imigracyjnego mogą być nieaktualne, a publicznie dostępne spisy wyborców nie zawsze zawierają wystarczająco dużo informacji, aby jednoznacznie odróżnić osoby o takich samych lub podobnych nazwiskach.
DHS przekazał władzom Nevady numery identyfikacyjne 6200 wyborców, w przypadku których uznał zgodność danych za bardziej prawdopodobną. Poprosił stanowych urzędników o sprawdzenie tych osób i wykreślenie z rejestru tych, które okażą się nieuprawnione do głosowania.
Urzędnicy wyborczy w Nevadzie powiedzieli jednak CNN, że DHS przekazał im dotąd zbyt mało informacji, aby mogli potwierdzić, że wskazane osoby rzeczywiście nie mają prawa głosu.
Sekretarz stanu Nevada Cisco Aguilar zwrócił uwagę na rozbieżność między publicznymi deklaracjami administracji a informacjami przekazanymi później stanowym urzędnikom.
Czytaj więcej
Iran nie zamierza otworzyć cieśniny Ormuz, dopóki USA nie spełnią warunków zawartego w czerwcu tymczasowego porozumienia – oświadczył główny irańsk...
– Tygodnie po tym, jak prezydent wygłosił transmitowane w całym kraju przemówienie, w którym przedstawił poważne twierdzenia dotyczące osób niebędących obywatelami i bezpieczeństwa naszych wyborów, przedstawiciele DHS poinformowali nasze biuro, że dane przedstawione opinii publicznej są wstępne i że nie mają wystarczającej pewności, aby udostępnić pełny zestaw danych urzędnikom z Nevady – oświadczył Aguilar.
Podkreślił, że jego urząd nie będzie ryzykował pozbawienia prawa głosu osób uprawnionych bez bardzo dużej pewności, że rzeczywiście nie mogą one uczestniczyć w wyborach.
Administracja Trumpa zaostrza działania dotyczące wyborów
Ustalenia dotyczące Nevady pojawiają się w czasie, gdy administracja Trumpa podejmuje kolejne działania mające zaostrzyć zasady uczestnictwa w wyborach i przekonuje, że amerykański system wyborczy wymaga dodatkowych zabezpieczeń.
W tym tygodniu Biuro Spisu Ludności opublikowało analizę, według której w wyborach prezydenckich w 2020 r. miały zagłosować 24 tys. osób niebędących obywatelami USA. Trump szybko przedstawił raport jako kolejny argument na poparcie swoich twierdzeń dotyczących nieprawidłowości podczas tamtych wyborów.
Czytaj więcej
– Jeśli Oman stanie nam na drodze, zbombardujemy z nich gówno – miał powiedzieć Donald Trump na antenie Fox News. Prezydent USA odniósł się do nego...
Byli wysocy rangą przedstawiciele Biura Spisu Ludności zakwestionowali jednak wiarygodność analizy. Zwrócili uwagę m.in. na jej metodologię, brak przejrzystości oraz możliwość wpływu czynników politycznych na przygotowanie raportu.
Trump od miesięcy naciska również na republikanów w Kongresie, aby przyjęli ustawę SAVE America Act. Przewiduje ona m.in. obowiązek przedstawienia dokumentu tożsamości podczas głosowania oraz dowodu obywatelstwa przy rejestracji wyborcy.
Demokraci oraz organizacje zajmujące się ochroną praw wyborczych ostrzegają, że działania administracji mogą utrudnić części uprawnionych obywateli udział w wyborach. Ich zdaniem kampania może również służyć podważaniu zaufania do wyników wyborów śródokresowych.