Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są kulisy sporu o prestiżowe biura i miejsca w Sejmie po największym rozłamie w PiS.
- W jaki sposób historyczne zasady i bieżące układy polityczne wpływają na rozsadzenie posłów na sali obrad.
- Czym była „formuła Suskiego” i dlaczego współczesny układ miejsc w Sejmie wymyka się schematom.
- Na czym polega strategia marszałka Sejmu wobec konfliktu między nowymi frakcjami na prawicy.
Partia Razem, Lewica, Koalicja Obywatelska, Polska 2050 i Centrum, PSL, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, a na końcu Prawo i Sprawiedliwość – tak, patrząc z fotela marszałka Sejmu, od lewa do prawa, rozsadzeni są posłowie na sali posiedzeń. Sejmowa geografia może wkrótce ulec zmianie, a między Konfederacją a PiS pojawi się Rozwój Plus. Takie skutki mogą przynieść negocjacje toczone obecnie w Sejmie.
Zmiana w rozmieszczeniu posłów jest efektem największego w historii rozłamu w PiS
Ich powodem jest powstanie nowego klubu parlamentarnego – Rozwoju Plus, kierowanego przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Składa się z 40 posłów i dwóch senatorów, którzy opuścili klub PiS wskutek rozłamu w tej partii. Pod koniec lipca upłynął termin ultimatum prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który nakazał parlamentarzystom rezygnację z przynależności do zewnętrznych stowarzyszeń politycznych, czyli np. z Rozwoju Plus. Ponieważ posłowie nie posłuchali, koleżeński sąd dyscyplinarny PiS zdecydował w połowie sierpnia o ich wykluczeniu z partii.
Czytaj więcej
Mateusz Morawiecki przedstawił dziesięć filarów programowych stowarzyszenia „Rozwój Plus”, wskazując kierunki dotyczące m.in. bezpieczeństwa, migra...
Największy rozłam w historii PiS ma jednak nie tylko konsekwencje polityczne, ale też techniczne, związane z funkcjonowaniem posłów w parlamencie. Przed secesją klub PiS był największy w Sejmie i w związku z tym zajmuje po dziś dzień najbardziej prestiżowe pomieszczenia, m.in. w okazałym korytarzu na granicy Sejmu i Senatu.
W sprawie podziału pomieszczeń trwają obecnie rozmowy między PiS a Rozwojem Plus, które przebiegają w nerwowej atmosferze. Klub PiS nie chce pozbywać się najbardziej atrakcyjnych pokojów, a frakcji Morawieckiego chętnie oddałby pomieszczenia w budynku U, położonym po drugiej stronie ulicy Wiejskiej. Budynek ten jest co prawda najnowocześniejszym gmachem w kompleksie sejmowym, ale dzieli go duża odległość od sali obrad, więc na propozycję PiS nie chce przystać Rozwój Plus.
Dwa skłócone kluby są bliższe porozumienia w sprawie sali obrad niż podziału pomieszczeń w Sejmie
Negocjacje dotyczą też podziału miejsc na sali obrad plenarnych i tu o porozumienie będzie łatwiej. Powód? Na polecenie marszałka Włodzimierza Czarzastego z Lewicy propozycję podziału miejsc przygotowała Kancelaria Sejmu. Wynika z niej właśnie, że Rozwój Plus ma być usadzony po lewej stronie klubu PiS.
W przeszłości wokół sali obrad wybuchały spory polityczne
Rozwiązanie to może wydawać się dość naturalne, bo Rozwój Plus jest bardziej centrowym klubem niż PiS. Jednak podział miejsc w Sejmie już teraz niekoniecznie oddaje orientację polityczną. Przykładem jest Konfederacja, która siedzi niemal w środku sali obrad, choć jest powszechnie uznawana za ugrupowanie bardziej prawicowe niż Prawo i Sprawiedliwość. A w przeszłości podział miejsc jeszcze mocniej wymykał się utartym schematom.
Czytaj więcej
14 lipca 1789 r. w czasie zamieszek rozpoczynających rewolucję francuską lud Paryża zdobył znajdujący się tuż za rogatkami stolicy zamek la Bastill...
Teoretycznie powinien być on formalnością, bo od czasu rewolucji francuskiej zwyczajem jest to, że prawica siedzi na prawo, a lewica na lewo. We francuskim Zgromadzeniu Narodowym zwolennicy zmian i reform siadali właśnie po lewej stronie sali, a obrońcy starego porządku i króla – po prawej. I rzeczywiście w polskim Sejmie ta zasada obowiązywała do 2015 r. Wtedy jednak progu wyborczego nie przekroczył zajmujący tradycyjnie lewą stronę SLD.
Wówczas poseł PiS Marek Suski zaproponował nowatorskie rozwiązanie, które przeszło do historii jako „formuła Suskiego”: usadzenie klubów, począwszy od prawej strony, od największego do najmniejszego. Powodem było zapewnienie łatwego dostępu największego klubu, tworzącego zazwyczaj rząd, do ław, w których siedzą ministrowie. Czyli w 2015 r. usadzono kolejno od prawej: PiS, PO, Kukiz’15, Nowoczesną i PSL.
„Formuła Suskiego” miała zostać w Sejmie na dłużej, jednak przestała obowiązywać już cztery lata później, gdy do Sejmu wróciła Lewica i zażądała swoich zwyczajowych miejsc po lewej stronie. W 2019 r. tam więc właśnie usadzono posłów tego klubu, a następnie, idąc w prawo: Koalicję Obywatelską, PSL, Konfederację i PiS. Czyli już wtedy Konfederacja nie siedziała po prawej skrajnej stronie, jednak i tak była zadowolona z podziału miejsc, bo przypadły jej ławy przy głównym korytarzu, umożliwiające łatwe dojście do mównicy.
W przeszłości wokół sali obrad wybuchały niejednokrotnie spory. „Spór jak z podstawówki” – pisały media w 2019 r., gdy Konfederacji porządkowo zaproponowano miejsca ze skrajnej prawej strony, ale w tylnych rzędach.
– Straszą nas Czarzastym – narzekają posłowie PiS
Czy propozycja Kancelarii Sejmu dotycząca Rozwoju Plus oznacza, że spory wokół sali obrad mamy już za sobą? Wiceszef klubu Rozwoju Plus Łukasz Schreiber mówi nam, że jest jeszcze wcześnie na informowanie o szczegółach rozmów. – Pierwsze posiedzenie Sejmu jest dopiero we wrześniu – dodaje.
Uczestniczący w rozmowach wiceprzewodniczący klubu PiS Marek Suski potwierdza jednak „Rzeczpospolitej”, że porozumienie jest blisko, choć nie dograno jeszcze szczegółów i „wszystko jest zawieszone”. – Ustaliliśmy ogólną zasadę, że posłowie Rozwoju Plus usiądą między nami a Konfederacją, ale konkretny podział miejsc jeszcze nie został dokonany. Czekamy na wrzesień – informuje.
Z naszych nieoficjalnych rozmów wynika, że posłowie Mateusza Morawieckiego straszą klub PiS, że jeśli nie dostaną bardziej atrakcyjnych pomieszczeń niż te w budynku U, zainterweniuje marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Czytaj więcej
Kancelaria Sejmu rusza z budową Parlamentarium – centrum edukacyjnego łączącego obsługę wycieczek z nowoczesnym muzeum parlamentaryzmu – dowiedział...
Problem w tym, że ten ostatni nie jest tym zainteresowany. – Czarzasty wychodzi z założenia, że przedłużające się kłótnie Rozwoju Plus i PiS są mu na rękę. Jeśli nie podzielą się miejscami na sali obrad, będą się podsłuchiwać i nagrywać, a on może temu jedynie przyklasnąć. Podobnie z pomieszczeniami w Sejmie. Jeśli ludzie Morawieckiego będą pracować na korytarzu, świadczyć to będzie jedynie, że prawica nie jest gotowa do kompromisów, koniecznych dla zarządzania państwem – mówi jeden z naszych rozmówców. – Zresztą, gdy od Lewicy odłączyło się Razem, jeszcze przez dwa lata siedziało obok posłów swojego dawnego klubu, bo nie umieli się dogadać. Nigdzie nie jest zapisane, że takie rzeczy trzeba załatwiać od razu – dodaje.