W mediach pojawiły się doniesienia dotyczące planowanych roszad w strukturze gabinetu Donalda Tuska. Szymon Hołownia miałby objąć stanowisko wicepremiera oraz kierownictwo w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego – informowała Interia. Według tych doniesień obecny wicemarszałek Sejmu miałby również przejąć bezpośrednią kontrolę nad klubem parlamentarnym Polski 2050 z rąk minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Szymon Hołownia wicepremierem i ministrem kultury? Kulisy planu

Scenariusz ten był omawiany przez byłych premierów i byłego prezydenta w programie „Prezydenci i premierzy” na antenie Polsat News.

Zdaniem polityków planowane zmiany stanowią element taktycznej gry politycznej. Waldemar Pawlak ujawnił, że propozycja wejścia Hołowni do rządu w randze wicepremiera oraz szefa MSWiA rozważana była już rok temu podczas spotkania koalicyjnego.

Czytaj więcej

Sejm wyda 1,3 mln zł na pokoje posłów. Wiemy, jak będą wyglądać. „To pudrowanie trupa”

– Nie została przyjęta, a szkoda, bo gdyby w tamtym czasie Szymon Hołownia wszedł do rządu, to niewykluczone, że dużo lepiej stałaby cała koalicja demokratyczna i nie byłoby tej dekompozycji Polski 2050 – powiedział Waldemar Pawlak. Były premier dodał, że w obecnym momencie „realizacja takiego scenariusza jest już spóźniona”. – Mówiąc obrazowo: z zupy rybnej ryby się nie złoży – podsumował.

Zdecydowanie krytycznie do tego pomysłu odniósł się Leszek Miller, który nazwał propozycję „dziwaczną” i uznał, że decyzje personalne w rządzie powinny wynikać z kwalifikacji merytorycznych, a nie z bieżącej arytmetyki parlamentarnej.

– Z tej mąki chleba nie będzie – powiedział Leszek Miller. Były szef rządu zasugerował również, że Szymon Hołownia powinien wycofać się na pewien czas z życia publicznego: – Na miejscu pana Hołowni ja bym pięć lat po prostu odczekał. Zaszył się gdzieś w mało widocznym miejscu, przeanalizował swoje postępowanie.

Zmiany w rządzie. Bronisław Komorowski o walce o wpływy

Podobne stanowisko zajął były prezydent Bronisław Komorowski, który ocenił, że ruch ten może być odbierany jako próba zahamowania pozycji politycznej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Czytaj więcej

Donald Tusk o Romanie Giertychu: Jeśli złamał prawo, jest out

– To jakaś gra polityczna, której ja – przyznam się – nie rozumiem. Obawiam się, że ona do niczego dobrego nie doprowadzi – powiedział w Polsat News Bronisław Komorowski.